Przeciek, o którym jako pierwszy poinformował australijski dziennik "The Australian", dotyczy ponad 22 tys. stron zawierających szczegóły techniczne przeznaczonej dla Indii wersji okrętów podwodnych klasy Scorpene.

"Rozumiem, że zdarzył się przypadek hakerskiego przecieku. Ustalimy, co się stało" - powiedział Parrikar dziennikarzom.

Pierwszy z budowanych w państwowej stoczni w Bombaju okrętów klasy Scorpene przeszedł w maju próby morskie i oczekuje się, że pod koniec roku wejdzie do służby w indyjskiej marynarce wojennej. Łącznie ma ona otrzymać sześć takich jednostek.

Według "The Australian" tysiące z 22,4 tys. objętych przeciekiem stron opisuje zabudowane w okrętach systemy wykrywania, a dalsze tysiące ich wyposażenie łącznościowe i nawigacyjne. Co najmniej 500 stron dotyczy systemu wystrzeliwania torped.

Jak pisze australijska gazeta, materiały te miały zostać ściągnięte z Francji w 2011 roku przez byłego oficera francuskiej marynarki wojennej, który był wówczas podwykonawcą dla DCNS. Uważa się, że pośrednikami w ich przekazywaniu były firmy z Azji Południowo-Wschodniej zanim dokumentację otrzymała drogą mailową spółka w Australii - dodaje dziennik.

Firma DCNS oświadczyła, że na razie nie może potwierdzić autentyczności tych dokumentów, ale nie wyklucza, iż przeciek był elementem "wojny gospodarczej" prowadzonej przez jej konkurentów, których pokonała w przetargu na nowe okręty podwodne dla Australii.

"Konkurencja jest coraz bardziej zacięta i w związku z nią mogły zostać użyte wszystkie środki" - powiedziała rzeczniczka DCNS zaznaczając, że chodzi tu o jedno z "narzędzi wojny gospodarczej". (PAP)