Do piątku ma zapaść decyzja o dalszym losie Dariusza Wieczorka. Tylko jeśli sam złoży dymisję uniknie kompromitacji.
Dariusza Wieczorka chcą odwołać niemal wszyscy: Prawo i Sprawiedliwość, które skierowało wniosek o wotum nieufności do marszałka Sejmu; Donald Tusk, mający dość polityka szkodzącego wizerunkowi całej koalicji rządowej; a przede wszystkim naukowcy, w oczach których minister nauki stracił wiarygodność. Wydaje się, że nawet Włodzimierz Czarzasty rozumie, iż jego partyjny kolega obciąża również Lewicę i szkodzi właśnie zainaugurowanej prekampanii Magdaleny Biejat. Jedyną osobą, która odwołania nie chce, wydaje się być sam minister.
Mecz o wszystko dla Dariusza Wieczorka
Słowo „dymisja” w jego kontekście pojawia się już od dłuższego czasu. Już od kilku miesięcy Dariusz Wieczorek rozgrywa trudne spotkania. W jednych przegrywa – jak w wtedy gdy pozwolił, by lewicowy polityk Bartłomiej Ciążyński został mianowany na zastępcę dyrektora ośrodka naukowego. Albo gdy usunął ze spółki IDEAS NCBR jej twórcę zastępując go mało znanym doktorem. Albo gdy wyszło na jaw, że w Radzie Ewaluacji Nauki zasiadła mianowana przez Wieczorka żona rektora Uniwersytetu Szczecińskiego, który z kolei zmienił regulamin jednej z jednostek uczelni umożliwiając objęcie funkcji dyrektorskiej żonie ministra.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.