statystyki

Godlewski: Uczmy się od Kremla

autor: Andrzej Godlewski12.08.2016, 06:56; Aktualizacja: 12.08.2016, 09:11
"Pieniądze są ważne, lecz przede wszystkim potrzeba silnych osobowości, sieci kontaktów, a nieraz także tupetu."

"Pieniądze są ważne, lecz przede wszystkim potrzeba silnych osobowości, sieci kontaktów, a nieraz także tupetu."źródło: ShutterStock

Polski rząd wymienia ambasadorów i tworzy fundusz promocji. To może jednak nie wystarczyć, by skutecznie lobbować za granicą. Pieniądze są ważne, lecz przede wszystkim potrzeba silnych osobowości, sieci kontaktów, a nieraz także tupetu. Mistrzami międzynarodowego PR są Rosjanie, Amerykanie i papież Franciszek. Ci pierwsi powołali niedawno w Niemczech kolejną instytucję promującą ich punkt widzenia i rosyjskie interesy.

On jest przecież pedałem od stóp do głów – stwierdził ambasador Szwajcarii w Niemczech pytany o komentarz do zdjęcia, na którym jego małżonka, ubrana w skromne mini, siedziała na kolanach wokalisty zespołu Scorpions. Ambasador nie wypowiadał się za zamkniętymi drzwiami, lecz w talk-show szwajcarskiej telewizji. Jego występ stał się na tyle głośny także w Niemczech, że MSZ w Bernie musiało poprzez media upominać swojego przedstawiciela, by publiczną działalnością nie szkodził interesom szwajcarskiej dyplomacji.

Działo się to 15 lat temu, kiedy Konfederacja Helwecka miała w Niemczech najbardziej niezwykłego ambasadora w swojej historii. Był nim prawnik Thomas Borer, który do Berlina trafił po zakończeniu sporów między bankami szwajcarskimi a organizacjami żydowskimi w sprawie depozytów ofiar narodowego socjalizmu. W stolicy Niemiec okazało się, że Borer ma nie tylko talent do prawa międzynarodowego, lecz jest także świetnym showmanem.

Wraz z małżonką Shawne Borer-Fielding, byłą miss Teksasu i absolwentką studiów marketingu i reklamy, stanowili jedną z najpopularniejszych par celebryckich Berlina. Organizowane przez nich przyjęcia uchodziły za kultowe. Kiedy Borerowie otwierali nowy budynek ambasady, tuż obok gmachu Reichstagu i Urzędu Kanclerskiego, paruset gości i fotoreporterów miało kłopoty, by się pomieścić. Wszyscy chcieli zobaczyć małżonkę ambasadora, która wcześniej wystąpiła w niezwykłej sesji fotograficznej dla kolorowego magazynu „Max”. Borer-Fielding pokazała się w niej m.in. jako kowbojka z koltami ozdobionymi cekinami i księżniczka w białej sukni, która konno przyjechała na bal. Szczególnie prowokujące było jej zdjęcie na dachu ambasady, do którego pozowała w czerwonym obcisłym kostiumie na tle szwajcarskiej flagi – wydawało się, że siedzi na kopule Reichstagu.

„Niektórzy Szwajcarzy mówią, że ambasador nie potrafi kontrolować swojej małżonki i jej dekolt stał się »optycznym sklepem samoobsługowym«. Ale czy my w Szwajcarii w ogóle potrafimy kontrolować nasze kobiety? Kilka lat temu musieliśmy im przyznać nawet prawa wyborcze!” – tłumaczył w swoim stylu Borer. Było to podczas telewizyjnej gali jednego z niezwykle popularnych w Niemczech stowarzyszeń karnawałowych. Wręczano mu wtedy błazeński Order przeciw Zwierzęcej Powadze, przyznawany najbardziej lubianym postaciom życia politycznego i gospodarczego w Niemczech.


Pozostało 81% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie