statystyki

Holendrzy buntują się przeciw Unii, blokując umowę z Ukrainą

autor: Bartłomiej Niedziński05.04.2016, 07:36; Aktualizacja: 05.04.2016, 07:46
Dla ukraińskich władz rozpisanie referendum w Holandii było przykrą niespodzianką.

Dla ukraińskich władz rozpisanie referendum w Holandii było przykrą niespodzianką.źródło: Newspix
autor zdjęcia: AA

REFERENDUM Wyniki nie będą wiążące, ale odrzucenie porozumienia postawi rząd Marka Ruttego w bardzo kłopotliwej sytuacji. Szczególnie że jego kraj właśnie sprawuje prezydencję w Unii Europejskiej

Jutro mieszkańcy Holandii będą głosować w referendum nad ratyfikacją umowy stowarzyszeniowej między Unią Europejską a Ukrainą. Według wszystkich sondaży zgody na to nie udzielą. Sporej części przeciwników nie chodzi jednak wcale o Ukrainę – traktują plebiscyt jako protest przeciwko rządowi i całej Unii Europejskiej.

Holandia jest ostatnim z 28 członków Unii, który nie ratyfikował jeszcze podpisanej w 2014 r. umowy, która ułatwia handel, poszerza współpracę polityczną i zobowiązuje Kijów do refom, choć bez obietnicy członkostwa w UE. Już w zeszłym roku została ona zaaprobowana przez obie izby holenderskiego parlamentu, ale niespodziewanie pojawiła się inicjatywa obywatelska z żądaniem przeprowadzenia referendum. Referenda w Holandii są niezwykle rzadkie – w ciągu ostatnich 200 lat miało miejsce tylko jedno, w 2005 r. w sprawie konstytucji UE, którą zresztą Holendrzy też odrzucili. W związku z głosami, że obywatele powinni mieć większy wpływ na sprawy publiczne, przed dwoma laty znowelizowano ustawę o referendach, która ułatwia ich organizowanie. Ponieważ w sprawie umowy z Ukrainą zebrano znacznie więcej niż wymagane 300 tys. podpisów, sprawa musi zostać poddana pod głosowanie.

Jak wynika z sondaży, przeciw umowie jest od 57 do nawet 75 proc. deklarujących udział w plebiscycie, przekroczony raczej też zostanie próg 30-procentowej frekwencji konieczny do jego ważności. Referendum nie jest wprawdzie wiążące, ale jeśli rząd Marka Ruttego zignoruje wolę większości społeczeństwa, da argument tym, którzy mówią o deficycie demokracji, szczególnie w sprawach unijnych. Część partii już zresztą zapowiedziała, że będzie honorować wynik.


Pozostało jeszcze 72% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (3)

  • pesymista(2016-04-05 11:45) Zgłoś naruszenie 90

    Bo maja rację .Kilka lat temu była akcja rozbudowy wschodnich przejść granicznych za pieniądze z UE. Białoruś mało że się rozliczyła co do centa, jeszcze doinwestowała, zaś Ukraina z trudem rozliczyła połowę przekazanej kwoty, reszta zaginęła w nieznanym kierunku. W wyniku tego ładne przejście po stronie białoruskiej i prawie nic po stronie ukraińskiej. O czymś chyba jednak to zdarzenie mówi.

    Odpowiedz
  • Jak to można ...(2016-04-05 08:18) Zgłoś naruszenie 10

    ....osła w konia zamienić.

    Odpowiedz
  • A(2016-04-06 08:30) Zgłoś naruszenie 00

    A było zestrzeliwać.....

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie