statystyki

Lewstam: Współżycie w czasach zarazy

autor: Karolina Lewestam27.11.2015, 07:05; Aktualizacja: 27.11.2015, 09:42

Niedawno wpadła mi znów w ręce stara książka. To znaczy nie tak stara jak na przykład „Krytyka praktycznego rozumu” Kanta, która ma lat dwieście z okładem, i nie tak stara jak, powiedzmy, „Państwo” Platona, które niedługo będzie miało lat 2300.

Moja książka ma niecałe 30 lat, ale tak naprawdę to jest już starsza niż Kant i Platon razem wzięci. Litery się bowiem starzeją w różnym tempie, gazeta z wczoraj jest stara dziś, bywa że pięcioletnia powieść błaga, by ją postawić na półce spokojnej starości. A dzieła, które załapią się do Wielkiego Kanonu, mogą odetchnąć z ulgą i, leżąc do góry brzuchem poza czasem, czekać sobie na kolejne reinterpretacje. Moja książka na synekurę w kanonie miała poniekąd szansę: była głośna, dobra, ostentacyjnie czytali ją w tramwajach studenci. Dziś jednak nie da się ukryć, ma zmarszczki, siwe włosy i myśli o kupnie laski, a jest to „Przygodność, ironia, solidarność” Richarda Rorty’ego.

Jaka jest prawda o człowieku? – pyta Rorty i odpowiada, że to źle postawione pytanie. Możemy naukowo zbadać na przykład nasze mitochondria, ale nie damy rady porządnie ustalić, co jest moralne, co jest wartościowe, jaka polityka jest dobra, a jaka zła, jakie zwierzęta trzymać w domu, a jakie jeść. Kiedyś, owszem, myśleliśmy, że się da – było to wtedy, gdy mówiono, że Bóg człowieka zaprojektował w sposób, który ma jakiś głębszy sens. Od dawna jednak mamy w tym temacie symfonię opowieści, jedna z drugą rewolucja francuska potrafi z dnia na dzień wywrócić odwieczny system na nice, dobry manifest o świcie potrafi posłać pół Europy do broni. Coraz to nowe rzeczy są ważne, coraz to inaczej definiujemy dobro – coraz wyraźniej też więc widzimy, że tak naprawdę my, moraliści, teoretycy ludzkiej natury, nie robimy w przemyśle prawdy, ale w biznesie opowiadania. Opowiadamy, potem opowiadamy lepiej, mocniej, bardziej przekonująco; kiedy opowieść wyczerpie swoją siłę, szukamy nowej, kiedy prowadzi nas donikąd, ulepszamy ją, gdy okoliczności się zmieniają, zmieniamy też opisujący je język. Język nie przyczepia się do świata, aby go opisać, język płynie sobie a muzom, popychany w przód historią, poezją, potrzebą. Nie pytaj więc, jaka jest prawda o mnie, zapytaj mnie, jak mogę o sobie opowiedzieć w tym momencie, w tym społeczeństwie, w obliczu tych a nie innych problemów tak, by miało to ręce i nogi i dawało mi poczucie sensu. I tyle w temacie, kim jest człowiek. Z grubsza tym, czym chce.

Słowa chwytają za broń. Spuszczony ze smyczy „Naród” do spółki z „Ojczyzną” każe gonić obcego, wypiąć się na Niemca, nie wpuszczać uchodźców, palić kukłę Żyda


Pozostało 73% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie