statystyki

Sąd uniewinnił podejrzanych w aferze drogowej: Nie zmawiali się, lecz oszukiwali

autor: Konrad Majszyk27.07.2015, 07:40; Aktualizacja: 27.07.2015, 07:49
Policja

Sprawa dotyczy szefów dużych spółek budowlanych, którym prokuratura postawiła zarzut uczestnictwa w zmowie cenowej w związku z przetargami na budowę dróg ekspresowych i autostrad w latach 2008–2009.źródło: ShutterStock

Numery pokoi nie oznaczały kwot w przetargach. Sąd uniewinnia podejrzanych w drogowej aferze, którzy mieli ustawiać drogowe zlecenia w 2008 i 2009 r. A w tym samym czasie pojawia się podejrzenie nowej zmowy

Sprawa dotyczy szefów dużych spółek budowlanych, którym prokuratura postawiła zarzut uczestnictwa w zmowie cenowej w związku z przetargami na budowę dróg ekspresowych i autostrad w latach 2008–2009. Podejrzenia ustawiania przetargów dotyczyły kontraktów na budowę autostrady A4 Radymno – Korczowa oraz trasy S8 na dwóch odcinkach: między Jeżewem a Białymstokiem i Piotrkowem Trybunalskim a Rawą Mazowiecką. Na ławie oskarżonych siedziało 11 osób z zarządów firm: Budimex, Mostostal Warszawa, Eurovia, Mota Engil, PBDiM Mińsk Mazowiecki i Strabag.

Sąd Rejonowy Warszawa-Wola nie znalazł dowodów na zmowę przetargową i nie stwierdził z tego tytułu strat dla Skarbu Państwa. W uzasadnieniu wyroku stwierdził, że jeśli w jednym przypadku można mówić o usiłowaniu zmowy, to kwoty, które miały być deklarowane w rozmowach oskarżonych, nie odpowiadały tym złożonym w rzeczywistości w przetargach Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Prokuratura postawiła zarzuty w tej sprawie w czerwcu 2010 r. Proces ruszył dopiero rok temu, ale potem tempo było imponujące. Przez rok przesłuchanych zostało 300 świadków.

Prokuratura udowadniała, że podczas nagranych rozmów prezesi posługiwali się kodem, np. numery pokojów miały oznaczać kwoty, które zostaną złożone w przetargach. Sąd uznał, że numery pokoi nie odpowiadają kwotom, które pojawiły się ostatecznie podczas otwarcia ofert.

Sformułowanie „majtki w dół” miało z kolei oznaczać, że oferta powinna być niższa, a „majtki w górę” – wyższa. Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że nie da się tego przełożyć na późniejszy przebieg zamówień. Prezesi rozmawiali w różnych konfiguracjach. Zdarzało się np., że dwóch rozmawiało ze sobą i coś ustalało, a potem jeden z nich dzwoni do trzeciego i mówi mu coś zupełnie innego.


Pozostało jeszcze 63% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • alelujaidoprzodu(2016-07-26 14:56) Zgłoś naruszenie 00

    prezesi zwyczajnie mieli jeszcze dodatkowe kanaly lacznosci nie wykryte w czasie sledztwa sad chyba tez takie ma chachacha

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie