Poszło o wysokie rachunki, które naliczano klientom lokalu. Niektórzy za alkohol płacili nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. 

Sąd odroczył rozprawę do 3. marca, bo nie stawili się przedstawiciele pozwanego klubu. Jeśli tak będzie także na kolejnej rozprawie sąd wyda wyrok zaocznie. 

Zdaniem prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego, działalność klubu naruszyła dobre imię miasta. Dlatego władze Sopotu chcą zaniechania działalności lokalu istniejącego dziś pod inną nazwą - wyjaśnia reprezentujący powoda mecenas Roman Nowosielski. Sopot ma trzy żądania: wyeliminować "naganianie" klientów do lokalu, zawyżanie cen alkoholi i wykorzystywanie nietrzeźwych klientów w celu sprzedaży im towarów i usług.