Pacjentka po operacji usunięcia nerki w 2009 roku była leczona interferonem. Terapia okazała się nieskuteczna. Mimo, to kobieta nie była leczona, ponieważ NFZ nie zgodził się na zmianę na inny lek. W trakcie procesu toczącego się od 2010 roku, chora zmarła. Sąd zdecydował, dziś, że fundusz zbyt długo zwlekał z rozpatrzeniem wniosków kobiety i przyznał jej córce zadośćuczynienie. „Pacjenci wymagający chemioterapii niestandardowej powinni być traktowani priorytetowo.” - mówiła w trakcie uzasadniania wyroku sędzia Izabella Dyka. Dwa dni po rozpoczęciu procesu, do Narodowego Funduszu Zdrowia wpłynął czwarty wniosek kobiety o przyznanie nowego specyfiku. W tym samym dniu został pozytywnie rozpatrzony. 

Poprzednie wnioski NFZ po miesiącu oczekiwania odrzucał. „Osoba, która znajdowała się w śmiertelnym stadium choroby, musiała skupiać się na tym, żeby administracyjnie załatwić sobie leczenie, co do którego skuteczności, czy zasadności medycznej nie było wątpliwości” - podkreślała w rozmowie z IAR radca prawny Karolina Kolary reprezentująca przed sądem rodzinę chorej. „Fundusz ma zasadę nie komentować wyroków sądu” - mówiła Janina Jarzębińska - radca prawny Narodowego Funduszu Zdrowia. 

Oprócz 25 tysięcy złotych na rzecz córki zmarłej pacjentki, NFZ musi zapłacić ustawowe odsetki naliczane od 2010 roku. Janina Orczyk za odmowę leczenia od narodowego ubezpieczyciela i ministerstwa zdrowia domagała się 150 tysięcy złotych odszkodowania i 18 tysięcy złotych renty, za które miała zamiar kupować sobie leki. 

Wyrok jest nieprawomocny. Obie strony nie podjęły jeszcze decyzji czy będą składały apelację.