Deklaracja ONZ z 1994 r. opisała terroryzm jako akt kryminalny mający na celu zastraszenie opinii publicznej albo grupy osób m.in. w celach politycznych. Nie znam lepszej definicji działań wschodnioukraińskich separatystów. Lider buntowników ze Słowiańska przyznaje, że bierze do niewoli przedstawicieli Zachodu, by wymóc ustępstwa na Kijowie. Wjaczesław Ponomariow zapowiedział w Gazeta.ru, że będzie nadal brał jeńców, a w razie potrzeby „powiesi ich za jaja”.

Z kolei na nagraniu, które ujawniły ukraińskie służby, słychać, jak „mer” obiecuje rozmówcy pomoc w pozbyciu się ciała Wołodymyra Rybaka. Radny został zmasakrowany, a jego zwłoki znaleziono z rozprutym brzuchem. Rozmówcą Ponomariowa był oficer rosyjskiego GRU Igor Striełkow. To koordynator separatystów, który przyznał „Komsomolskiej Prawdzie”, że ma pod bronią obywateli Rosji z doświadczeniem bojowym. A jeśli dodać do tego informacje o finansowaniu buntu przez rosyjskie banki, wniosek nasuwa się jeden. Rosyjski prezydent nie mógłby się nazywać Muammar Putin tylko dlatego, że w arabskim piśmie nie ma litery „P”.