Podczas starć przed lokalem wyborczym na południe od Kairu, zginęła jedna osoba . Do starć doszło mimo nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa w Egipcie, gdzie trwa dwudniowe referendum konstytucyjne.

Dzisiaj i jutro mieszkańcy kraju decydują o losach projektu nowej ustawy zasadniczej, napisanego przez nowe egipskie władze. Projekt wywołuje kontrowersje, bo skreśla co prawda zapisy dotyczące islamskiego prawa religijnego, ale daje dodatkowe uprawnienia armii.

Jak relacjonuje z Kairu specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, projekt konstytucji nie podoba się obrońcom praw człowieka oraz zwolennikom odsuniętego od władzy Bractwa Muzułmańskiego. Według przeciwników, mocno ogranicza swobody obywatelskie.

Islamiści z Bractwa zapowiadają protesty i nawołują do bojkotu głosowania. Trudno jednak przewidzieć, jaką siłę będą miały ich apele. Większość liderów Bractwa siedzi w więzieniach, a głos islamistów jest w społeczeństwie mocno osłabiony. „Liderów Bractwa w zasadzie nie ma. Wszyscy są za kratkami. Nie tylko oni, nawet szefowie lokalnych oddziałów organizacji” - mówi Wafaa Hefni, wnuczka jednego z założycieli Bractwa.

Ze względu na możliwość zamieszek i zamachów, porządku na ulicach egipskich miast pilnuje 350 tysięcy żołnierzy i policjantów oraz nieokreślona liczba agentów miejscowych służb. Nowe egipskie władze od wielu tygodni apelowały do mieszkańców, by w tych dniach poszli do urn.

Wiele wskazuje na to, że konstytucja uzyska wymagane poparcie. Jeśli tak się stanie, to za kilka miesięcy Egipcjanie wybiorą prezydenta a potem parlament. Kraj będzie miał wówczas pierwszą konstytucję i pierwsze stałe władze od czasu obalenia Hosniego Mubaraka.