Dwudniowa wichury i deszcze przesunęły się znad Anglii nad Szkocję, bez prądu pozostaje jednak nadal 50 tysięcy domów we wschodniej i południowej Anglii.

Tymczasem w Szkocji sztormowa pogoda pozbawiła energii 800 gospodarstw domowych i pokrzyżowała plany setkom rodzin na wyspach i zachodnim wybrzeżu.

Po odwołaniu ostatnich rejsów promów i połączeń lotniczych, wielu mieszkańców wysp nie mogło wrócić na Święta do domów z pracy na stałym lądzie. Na przeciwnym krańcu Wielkiej Brytanii, w południowych hrabstwach Anglii woda zalała 150 domów.

W noc wigilijną trzeba było ewakuować mieszkańców dwóch osiedli w hrabstwie Dorset i głównej ulicy miasteczka Tonbridge w Kencie. Straż pożarna przerwała tam swój wieczorny strajk. Podobnie w sąsiednim hrabstwie Surrey, gdzie podotopione domy na niżej położonych ulicach musieli opuścić na święta mieszkańcy niżej położonych ulic w Dorking, Leatherhead i Guildford.

Wcześniej awaria zasilania w terminalu północnym lotniska Gatwick spowodowała przeniesienie wszystkich połączeń do terminalu południowego i znaczne opóźnienia.

W całej Anglii obowiązuje 300 ostrzeżeń i alarmów przeciwpowodziowych. Jak zawsze w Boże Narodzenie w całym kraju nie kursują pociągi. Na wielu liniach trwają pospieszne prace przy usuwaniu zwalonych drzew i uszkodzeń w sygnalizacji, jakie spowodowała wichura. Po świętach, w piątek, spodziewany jest kolejny atak sztormowej pogody znad Atlantyku.