Śledczy zarzucają Aleksiejowi i Olegowi Nawalnym, że ukradli 26 milionów rubli z rosyjskiej filii firmy kosmetycznej Yves Rocher. Ze spółki MPK mieli zdefraudować natomiast 4 miliony rubli. Według śledczych, bracia Nawalni wyprali 21 milionów rubli pieniędzy, pochodzących z nielegalnej działalności. Za te wszystkie zarzuty grozi kara do 10 lat więzienia. 

Aleksiej Nawalny określa te zarzuty jako nonsensowne. W wywiadzie dla radia Echo Moskwy opozycjonista powiedział, że jest to wiadomość od rosyjskich władz: "Jeśli przekroczysz granicę, sterroryzujemy cię". Aleksiej Nawalny podkreślił, że jego brat od trzech lat prowadzi działalność biznesową i do tej pory nikt nie poddawał w wątpliwość jego uczciwości. "Nagle okazało się, że jest oszustem" - mówił opozycjonista. 

To kolejne zarzuty dla rosyjskiego prawnika, publicysty i działacza, głośnego krytyka Władimira Putina. W lipcu został on skazany na 5 lat łagru za oszustwa finansowe. Według obrońców praw człowieka, zarzuty mają charakter polityczny.