Baszar-al Asad zaprzecza informacjom jakoby oddziały rządowe w Syrii użyły gazów bojowych. Jego zdaniem, mówiący o tym raport inspektorów ONZ nie jest wiarygodny. Syryjski przywódca przekonuje, że za atak z użyciem broni chemicznej, w którym w sierpniu zginęło ponad 1000 osób, odpowiadają sami rebelianci. 

Odnosząc się do rozpoczynających się nowych inspekcji w Syrii, Asad zapewnia, że eksperci ONZ będą mogli liczyć na pełną pomoc władz i uzyskają dostęp do wszystkich obiektów. Syryjski prezydent dodaje, że obraz przedstawiający go jako mordercę własnego narodu jest fałszywy. Krytykuje też wspólnotę międzynarodową, za to, że jak mówi, bardziej wierzy Al-Kaidzie niż jemu.

W wywiadzie Asad nie wyklucza też przeprowadzenia w Syrii wcześniejszych wyborów. Jak mówi, nie wie jeszcze czy w nich wystartuje. W trwającej od ponad dwóch lat wojnie domowej w Syrii zginęło już co najmniej 100 tys. osób. Liczba uchodźców zbliża się do 3 milionów.