Urodziła się w 1954 r. w Hamburgu. Jest córką Horsta i Herling Kasnerów. Została wychowana w protestanckim reżimie, za sprawą ojca, który był luterańskim pastorem. Nazywany był „czerwonym”. Nie zdecydował się wyjechać z NRD, co było bardzo popularne wśród księży w latach 50. Nie stronił od współpracy z organizacjami, których działalność była zgodna z linią rządu, ale w archiwach Stasi nie znaleziono żadnej jego teczki.

Angie wstydziła się zawodu ojca i starała się go ukryć. Często musiała znosić niewybredne komentarze pod swoim adresem. Wyróżniała się wśród rówieśników nie tylko zawodem ojca, jako jedyna wśród koleżanek nosiła zachodnie dżinsy, jej rodzina posiadała dwa samochody, celebrowała wydarzenia kulturalne, a przy tym miała świetne stopnie.

Kazi – nazywana tak przez rówieśników – była osobą dosyć wycofaną. Nie chodziła na prywatki, nie miała licznego grona przyjaciół, nie interesowały ją plotki. Zawsze była za to dobrą uczennicą. Była uzdolniona przede wszystkim w zakresie przedmiotów ścisłych i języków obcych. W nagrodę za zwycięstwo w olimpiadzie języka rosyjskiego pojechała do Moskwy. W czasie nauki w szkole średniej należała do Organizacji Pionierskiej, a później wstąpiła do młodzieżówki komunistycznej – Freien Deutschen Jugend. Niemal wszyscy należeli do tych organizacji. W tym czasie przygotowywała się również do religijnej konfirmacji. Ten akt, również nie był niczym niezwykłym w tamtym czasie, jednak po latach, w czasie kampanii w 2005 r. wzbudził ogromne kontrowersje. Na łamach „Le Figaro” burmistrz Templina – Ulrich Schoeneich napisał: „Jak ona mogła godzić przekonania religijne z funkcjami w zarządzie FDJ! Ja też jestem dzieckiem pastora, ale wolałem zrezygnować ze studiów niż angażować się w działania na rzecz reżimu”.

Po ukończeniu szkoły średniej wybór dalszej drogi kształcenia był prosty – wybrała fizykę na uniwersytecie Karola Marksa w Lipsku. Brak współpracy ze służbami NRD kosztował ją utratę stanowiska asystenta na uniwersytecie technicznym w Ilmenau.

W czasie studiów w Berlinie poślubiła kolegę z Instytutu – Ulricha Merkla. Małżeństwo przetrwało zaledwie 4 lata. Angela nie zrezygnowała jednak z nazwiska swojego, byłego już, męża. Choć nigdy otwarcie się do tego nie przyznała istnieją domysły, że nie chciała powrotu do nazwiska ojca. Niedługo później związała się z Joachimem Sauerem, z którym wstąpi w związek małżeński dopiero w 1998 r.

Momentem przełomowym w jej karierze politycznej było zburzenie muru berlińskiego. Nigdy jednak, jak czyniło to wielu polityków, nie przypisywała sobie żadnej roli w obaleniu muru (w tej historycznej chwili Angela wychodziła z sauny). Wkrótce wstąpiła do chrześcijańsko – demokratycznej partii Demokratyczny Przełom, która opowiadała się za szybkim zjednoczeniem Niemiec i włączenia całego obszaru w zachodni porządek prawny.

Niedługo po przystąpieniu do partii została jej rzecznikiem prasowym. W wyborach do Izby Ludowej, które odbyły się w 1990 roku partia Angeli Merkel zdobyła 0,9% głosów. W efekcie wszyscy jej członkowie przeszli do CDU. Merkel została wówczas zastępcą rzecznika rządu. Helmut Kohl, który przewodził CDU zdawała sobie sprawę z politycznego potencjału, jaki drzemie w Angeli Merkel. Wiedział również, że oboje mają podobne poglądy polityczne, a przede wszystkim jednakowo zapatrują się na kwestię zjednoczenia Niemiec. Kohl namawiała ją gorąco, aby wzięła udział w wyborach do Bundestagu. Gdy zdecydowała się na ten ruch, popierał ją w podejmowanych działaniach.

Kiedy dostała się do Bundestagu, Kohl mianował ją wiceprzewodniczącą CDU i objęła również ministerstwo ds. rodziny, młodzieży i kobiet. Odtąd nazwana została przez media „dziewczynką Kohla”. W 1994 roku została mianowana ministrem środowiska. W czasie kiedy zasiadała w ministerialnych fotelach nie wyróżniała się niczym szczególnym. Podobnie jak w szkole średniej i na studiach cechowała ją rzetelność i obowiązkowość. Nie wzbudzała ani entuzjazmu ani niechęci. Zawsze poprawna. Z wyjątkiem sytuacji, kiedy na posiedzeniu Rady Ministrów wybuchem płaczu skłoniła Kohla, by mimo nacisków samochodowego lobby, zmniejszyć dozwoloną maksymalną prędkość na autostradzie w celu zmniejszania ilości zanieczyszczeń. Piastowane przez nią stanowiska nie wróżyły tak spektakularnego sukcesu, który odniosła w 1998 r.

Był to rok, w którym CDU pożegnała się z większością, którą dysponowała w Bundestagu. Wybory wygrało SPD, a przygnębiony porażką Kohl zrezygnował z przewodzenia CDU. Jego miejsce zajął Wolfgang Schauble. Dzięki niemu Merkel stała się sekretarzem generalnym partii. Wkrótce wybuchła głośna afera finansowa – afera Kiepa - w CDU i większość polityków z najwyższego szczebla w tym zarówno były jak i obecny przewodniczący (ustąpił dopiero w 2000 r.), musieli odsunąć się w cień.

Kariera polityczna Angeli Merkel była do tego czasu zbiegiem szczęśliwych wypadków. Jak pisze jej biograf – Gerd Langguth – „Jej mocną stroną jest wykorzystywanie nadarzających się okazji. Ma przy tym dużo szczęścia”. Podkreśla się, że swoją karierę polityczną zawdzięcza ciężkiej i wytrwałej pracy, a także nie wychylaniem się i czekaniem na błędy rywali. Langguth pisze również, że w stosunku do swoich adwersarzy jest bezkompromisowa i potrafi mówić nawet niewygodną dla nich prawdę.

Druga – skrajnie różna opinie dotycząca sukcesu politycznego Angeli Merkel mówi, że do momentu zburzenia muru berlińskiego do 1998 roku, więcej niż swoim zdolnościom, zawdzięczała problemom na jakie natrafiano w procesie budowania elit partyjnych zjednoczonych Niemiec. Na początku lat 90. koniecznym było
odsunięcie dotychczasowych przywódców enerdowskich zarówno ze względu na skompromitowanie przez współpracę z Moskwą, jak i nieumiejętność przestawienia się na tory demokracji. Z drugiej strony politycy wywodzący się z dawnych środowisk opozycyjnych były bardzo narażone na inwigilację. Merkel w takiej sytuacji była postacią wręcz idealną. W roku 1998 była jedną z nielicznych osób, które nie były zamieszane w aferę w CDU. Dodatkowo opublikowała artykuł w jednym z najpoczytniejszych niemieckich dzienników – Frankfurter Allgemeine Zeitung, w którym zdystansowała się od swojego politycznego mentora pisząc m.in. że Kohl – stary zaciężny koń, powinien odejść z partii. Wiele ryzykowała tym oświadczeniem, jednak jak się okazało było to słuszne posunięcie. Dzięki niemu zyskała na wiarygodności nie tylko w oczach partyjnych notabli, ale również wśród opinii publicznej.

W 2000 roku wysunęła swoją kandydaturę na przewodniczącego CDU. Wywołało to ogromne zdziwienie - nigdy w kierownictwie tej partii nie zasiadała kobieta.

Przepowiadano: „Poczekajmy, sprawa Kohla przyschnie, a wtedy jej miejsce zajmie ten prawdziwy matador”. Nic takiego jednak się nie stało. Na zjeździe partii zwyciężyła przytłaczającą większością głosów – 96%, została wybrana przewodniczącą CDU.

Po dwóch latach przewodzenia w CDU zdecydowała się na kandydowanie na urząd kanclerski. Z ogłoszeniem swojej decyzji zwlekała bardzo długo, w związku z czym tygodnik Die Zeit ogłosił ją najbardziej zdyscyplinowanym politykiem republiki. Jej kandydatura wywołała jeszcze większą burzę niż pomysł z kandydowaniem na przewodniczącego partii. Wysuwały się głosy mówiące o jej brakach związanych ze znajomością gospodarki i polityki zagranicznej. Przez długi czas była lekceważona przez kolegów partyjnych. Nazywano ją „chwilowym zjawiskiem” i „szarą myszką ze Wschodu”, co dawało się zauważyć zwłaszcza w wystąpieniach publicznych. Merkel usunęła się w cień i kandydatem CDU na urząd kanclerski został Edmund Stoiber.

Poniósł on jednak klęskę i kolejną kadencję rządziło SPD i Schroeder. Ten ostatni stał się dźwignią do ostatecznego zwycięstwa Merkel. Pakiet reform, którym wiązano ogromne nadzieje – Agenda 2010, był pomysłem, spóźnionym, przez co nieskutecznym. Przewodniczący SPD zaczął tracić popularność i zdecydował się na rozpisanie wcześniejszych wyborów.

Koalicja CDU/CSU i SPD szły łeb w łeb. W prasie mnożyły się prognozy dotyczące możliwych koalicji. Nieśmiało spekulowano zawiązanie Wielkiej Koalicji tych dwóch partii. Taki mezalians popełniono w przeszłości tylko jeden raz – w 1966 r. Wtedy, podobnie jak w 2005 r., Niemcy stały przed koniecznością dogłębnych reform, które wyciągnęłyby kraj z recesji. Wyniki wyborów pokazały, że zawiązanie takiej koalicji jest niezbędne. CDU/CSU wygrała bowiem zaledwie jednym punktem procentowym (35,2% do 34,2%). Angela Merkel wygrała „śpiewająco” wybory w Bundestagu i została pierwszą kobietą na stanowisku kanclerza. W tej chwili Merkel ma najdłuższy staż na stanowisku szefa rządu ze wszystkich przywódców. Z tego powodu uważana jest za najbardziej wpływową osobistość polityczną w Europie, a media nadały jej przydomek "cesarzowej Europy". Jak pisze PAP, 9-letni syn jednej z dziennikarek magazynu "Cicero" zapytał niedawno: "Mamo, czy mężczyźni też mają prawo być kanclerzem?".