statystyki

Siedem grzechów głównych: Gniew

autor: Mira Suchodolska12.07.2013, 07:40; Aktualizacja: 12.07.2013, 09:28

źródło: Bloomberg

Zależy jej na stabilności. Napędza konsumpcję. Jest ośrodkiem liberalizmu i tolerancji. Chodzi z podniesionym czołem, nie narzeka. Ale nawet klasa średnia może zapałać gniewem.

Tak, to prawda. Trzeba jednak pamiętać, że ta nowa klasa średnia dopiero się kształtuje. To osoby, które dobrze zarabiają i mają w związku z tym duże aspiracje do konsumpcji. Mieszkają w chronionych apartamentowcach, własnych domach albo pobrali kredyty hipoteczne, żeby móc zamieszkać wśród równych sobie i lepszych. Bo bardzo zależy im na tym, aby otoczenie wiedziało, że ich stać na to. Te zewnętrzne atrybuty powodzenia są elementami dobrego samopoczucia i własnej wartości – wszyscy mają wiedzieć, że oni nie są byle kim, ale ludźmi sukcesu. Mogą powiedzieć, że wywiązali się ze zobowiązań wobec społeczeństwa i siebie samych. W przeciwnym razie oznaczałoby to, że ponieśli porażkę. Przechodząc od świadomości do obiektywnych wyznaczników klasy średniej, warto podkreślić, że warunkiem jej formowania się jest zaistnienie rynku pracy z zapotrzebowaniem na specjalistyczne kwalifikacje i role zawodowe pełnione przez przedstawicieli „middle class”, a zarazem mechanizmów odpowiedniego wynagradzania tych ról. Nie ma klasy średniej bez rynku. Dlatego nie było klasy średniej w PRL, choć była przecież kategoria wykonująca podobne zawody (lekarze, prawnicy, profesorowie, inżynierowie, dziennikarze, artyści). Tyle że o karierach życiowych inteligencji decydowało państwo, a nie rynek. Nie było w miarę obiektywnego mechanizmu weryfikacji przydatności ich umiejętności jak teraz.


Pozostało jeszcze 92% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze FB:

Galerie