Sam PiS, który jest największym klubem opozycyjnym, ma 138 posłów, a żaden z pozostałych nie zamierza poprzeć ich kandydata.

– Głosowanie za wnioskiem byłoby głosowaniem nie tylko za odwołaniem rządu Platformy, lecz także za powołaniem rządu PiS, a my nie poprzemy żadnego rządu PiS – powiedział DGP Leszek Miller.

Z kolei Ruch Palikota prawdopodobnie nie będzie w ogóle głosować. – Nie chcemy brać udziału w kabarecie i opowiadać się za Donaldem Tuskiem czy Jarosławem Kaczyńskim. PO-PiS powinien się skończyć – mówi poseł Andrzej Rozenek.

Nawet byli posłowie PiS-u nie poprą wniosku

Nawet składający się z byłych posłów PiS klub Solidarna Polska nie chce popierać wniosku byłych partyjnych kolegów. – Po co wymieniać liberała Tuska na Glińskiego – mówi Beata Kempa.

PiS, choć ma świadomość, że głosowanie przegra, to liczy, że wypromowanie kandydatury profesora opłaci się w kolejnych kampaniach wyborczych. Gliński zgromadził wokół siebie ekspertów niezwiązanych bezpośrednio z partią Jarosława Kaczyńskiego.

Jak ustalił DGP, po głosowaniu w sprawie wotum nieufności prof. Gliński prawdopodobnie ogłosi, że zorganizuje ze swoich ekspertów think tank. Krytyka działań rządu w wykonaniu ekspertów może być bardziej wiarygodna, niż gdy robią to politycy partii. Także sam profesor może być łącznikiem ze środowiskami, które nie chciałyby współpracować z partią polityczną.

Choć Sejm po raz pierwszy będzie rozpatrywał wniosek o konstruktywne wotum nieufności, to nie jest pierwsze takie podejście do zmiany rządu. W sierpniu 2007 r. taki wniosek zgłosiły wspólnie LPR i Samoobrona, proponując na premiera Janusza Kaczmarka zamiast Jarosława Kaczyńskiego. Jednak Sejm zdecydował o samorozwiązaniu, a sam Kaczmarek wycofał kandydaturę, więc wniosek nie został rozpatrzony.