Duda tłumaczy Konradowi z Piaseckiemu z RMF FM, że nie żałuje, iż poparł konkretną partię, za którą to decyzję został ostro skrytykowany. "Nie, absolutnie. Nie żałuję swoich decyzji. Musieliśmy wejść w inne konfiguracje, jeżeli ten rząd nie chce z nami prowadzić normalnego dialogu i rozmawiać, musimy podejmować inne działania. I takie działania podejmujemy. Widać, że one zaczynają być skuteczne" - mówi.

I zapewnia, że takie działania nie kłócą się z jego wcześniejszymi zapewnieniami o odpolitycznieniu związku. "W tym dniu, w sobotę, my nie byliśmy na marszu w sprawie poparcia Prawa i Sprawiedliwości. Odsunąć władzę, a nie w stu procentach popierać Prawo i Sprawiedliwość i Solidarną Polskę. Naprawdę, panie redaktorze, to był marsz w sprawie obrony telewizji Trwam i postulatów Solidarności. Dla mnie, dla przewodniczącego i wszystkich członków Solidarności, którzy tam byli. A że PiS mówi, że to była ich demonstracja... No przepraszam, gdyby nie członkowie Solidarności i sympatycy Radia Maryja, telewizji Trwam, no ta PiS-owska demonstracja i Solidarnej Polski nie wyglądałaby tak okazale, jak to faktycznie było" - opowiada Duda.

Jednak PiS nie zawodzi zaufania Dudy, mówiąc o tej demonstracji jako o swoim sukcesie. "No nie zawodzi. Wiadomo, że oni będą ze swej strony marketingowo w taki sposób grali, ale muszą o tym pamiętać, że bez Solidarności nie zrobią nic. Przepraszam bardzo, samych członków Solidarności jest prawie 700 tys. Wszystkie partie razem nawet gdyby się zebrały i to opozycyjne, koalicyjne nie mają tyle członków co ma Solidarność. Przepraszam bardzo niech oni też zejdą na ziemie. Niech wiedzą jedno, że bez Solidarności nie zrobią nic, zaznaczam" -  zapewnia szef "S" w RMF FM.