statystyki

Jak telewizyjne debaty wyborcze zmieniły politykę w Polsce i Stanach Zjednoczonych. Pierwsza odbyła się 60 lat temu w USA

autor: Radosław Korzycki, Magdalena Cedro10.07.2020, 06:00; Aktualizacja: 10.07.2020, 08:36
Mimo że obaj kandydaci na prezydenta przekonują dzisiaj, że wzięli udział w debacie, to do bezpośredniego starcia pretendentów nie doszło. Niezależnie od tego, czy rozstrzygają one o wyniku wyborów czy też nie, telewizyjne debaty – w postaci bezpośredniej wymiany poglądów – zdobyły sobie na tyle istotne miejsce w świecie demokracji, że bez nich kampanie wyborcze wydają się wybrakowane.

Mimo że obaj kandydaci na prezydenta przekonują dzisiaj, że wzięli udział w debacie, to do bezpośredniego starcia pretendentów nie doszło. Niezależnie od tego, czy rozstrzygają one o wyniku wyborów czy też nie, telewizyjne debaty – w postaci bezpośredniej wymiany poglądów – zdobyły sobie na tyle istotne miejsce w świecie demokracji, że bez nich kampanie wyborcze wydają się wybrakowane.źródło: PAP
autor zdjęcia: Maciej Kulczyński

Chociaż tylko jedna debata prezydencka w Polsce zdecydowała o wyniku wyborów, to wciąż ryzyko jest na tyle duże, że kandydaci podejmują je niechętnie. A w tym roku wcale

M i mo że obaj kandydaci na prezydenta przekonują dzisiaj, że wzięli udział w debacie, to do bezpośredniego starcia pretendentów nie doszło. Niezależnie od tego, czy rozstrzygają one o wyniku wyborów czy też nie, telewizyjne debaty – w postaci bezpośredniej wymiany poglądów – zdobyły sobie na tyle istotne miejsce w świecie demokracji, że bez nich kampanie wyborcze wydają się wybrakowane. I chociaż dzisiaj media społecznościowe dostarczają kandydatom wiele możliwości zaprezentowania się wyborcom, starcie z kontrkandydatem w bezpośredniej debacie pozostaje ukoronowaniem kampanii wyborczej. W 60. rocznicę pierwszej telewizyjnej debaty przyglądamy się temu, jak debaty zmieniły politykę w Polsce oraz w ich ojczyźnie – Stanach Zjednoczonych.

Dyskusja, czyli co

Christopher Lasch, niegdyś guru myśli konserwatywnej, a dziś idol umiarkowanej lewicy, napisał, że Ameryka traci umiejętność dyskusji, już w 1994 r. (w zbiorze esejów „Bunt elit”). Dziś wydaje się, że nie tylko proces jest o wiele bardziej zaawansowany, lecz także rozlewa się coraz szerzej. Również na Polskę. „Demokracji potrzebna jest ożywiona debata publiczna, a nie tylko informacja. To znaczy informacja też jest potrzebna, ale tylko taka, której potrzeba wyrasta z dyskusji. Nie wiemy, czego nam potrzeba, dopóki nie postawimy właściwych pytań, a odkryć właściwe pytania możemy jedynie wtedy, gdy nasze poglądy na temat świata poddamy testowi publicznej debaty” – pisał Lasch. Zwracał też uwagę, że przeniesienie debat z prasy do telewizji i wynikające z tego przyspieszenie jej tempa nieodwracalnie zmieniło reguły gry. „Dziennikarze zadają pytania – głównie dość prozaiczne i do przewidzenia; naciskają na kandydatów, by udzielali szybkich odpowiedzi, rezerwując sobie prawo do wtrętów i ucinania wypowiedzi kandydatów, gdyby dziennikarz odniósł wrażenie, że wykraczają oni poza zadany temat” – twierdził. A kandydaci w takich pojedynkach muszą promieniować pewnością siebie i zdecydowaniem. W telewizji walczy się na telegeniczność, a nie na argumenty.


Pozostało 82% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie