statystyki

NPBP: Złotówka warta osiem. Festiwale muzyczne napędzają całą gospodarkę

autor: Konrad Wojciechowski15.05.2020, 09:10; Aktualizacja: 15.05.2020, 09:37
Wkład samorządów w budowę medialnego profilu festiwalu jest z reguły znikomy, a czasami zerowy

Wkład samorządów w budowę medialnego profilu festiwalu jest z reguły znikomy, a czasami zerowyźródło: Materiały Prasowe

Odwołanie dorocznego festiwalu można porównać do zamknięcia dobrze prosperującej rodzinnej firmy.

S anepid nałożył na Urząd Miasta w Ciechanowie 30 tys. zł kary za złamanie zakazu organizowania zgromadzeń publicznych. Na niedawnym koncercie Kasi Kowalskiej, którego dotyczy grzywna, pod sceną bawiło się ponad 100 osób – mimo że magistrat apelował do ludzi, aby zgodnie z zasadami społecznego dystansowania wysłuchali przebojów wokalistki z balkonów i okien.

Przykład Ciechanowa pokazuje, jak trudno dziś władzom miejskim pogodzić popyt mieszkańców na kulturę i rozrywkę z wymogami bezpieczeństwa. Zwłaszcza że nie ma jeszcze żadnych rządowych wytycznych, kiedy i pod jakimi warunkami imprezy masowe znów będą mogły ruszyć. – W kinach i teatrach można porozsadzać ludzi co kilka miejsc w bezpiecznych odstępach – mówi wysoki urzędnik Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Na pytanie, co z koncertami i festiwalami, odpowiada krótko, że na razie są wykluczone. O ile nikt dziś jeszcze nie wyobraża sobie uczestnictwa w takich wydarzeniach w normalnej, przedpandemicznej formule, o tyle trudno organizować je tak, aby zachowanie bezpiecznego dystansu było możliwe. A jednocześnie impreza przynosiła zyski.

W serwisie muzycznym Muno.pl można podpisać petycję w sprawie rządowego wsparcia branży kulturalno-rozrywkowej („Razem tańczymy, razem walczymy”). Jej autorzy i sygnatariusze domagają się od władz konkretnych decyzji, kiedy właściciele klubów i organizatorzy wydarzeń znów będą mogli pracować i zarabiać. „Rząd jednoznacznie daje do zrozumienia, iż kluby czy imprezy nie są na tyle istotną gałęzią gospodarki, by pochylić się nad planem wsparcia dla osób za nie odpowiedzialnych. Obecna władza nawet nie ukrywa, iż w ogóle pracuje nad modelem mogącym choćby w najmniejszym stopniu pomóc wspomnianej grupie. To o tyle frustrujące, iż inne miejsca kultury, takie ja teatry czy kina, zostały ujęte w planach odmrażania gospodarki. Dla nich przygotowywane są strategie powrotu do funkcjonowania. Właściciele klubów i organizatorzy imprez mogą tylko o tym pomarzyć” – czytamy w petycji, pod którą w niecały miesiąc podpisało się ponad 17,5 tys. osób.

W rozmowie z „Polską The Times” pod koniec kwietnia pisarz Zygmunt Miłoszewski zwrócił uwagę, że sektor rozrywkowy, kreatywny i kultury zatrudnia 320 tys. osób i wypracowuje łącznie 3,5 proc. całego PKB, czyli więcej niż rolnictwo i hojnie dotowane przez państwo górnictwo. Dodał też, że 20 mln zł zaoferowanych branży przez resort kultury to kropla w morzu potrzeb – kwota ta stanowi np. ułamek dotacji, jaka została przeznaczona na dofinansowanie telewizji publicznej.

Na ra zie kluby i festiwale przenoszą wydarzenia zaplanowane na wiosnę na bliżej nieokreślony termin w przyszłości i odwołują te, których przesunąć się nie da. Wiemy już, że w tym roku nie odbędzie się Jarocin, Orange Warsaw Festiwal, O pen’er ani następca Przystanku Woodstock – Pol’and’Rock. Wiele festiwali planuje wrócić za rok, bo w branży mówi się, że anulowanie takich wydarzeń to marketingowe samobójstwo.


Pozostało jeszcze 76% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie