statystyki

Korzycki: Dlaczego Amerykanie nie chcą ateisty

autor: Radosław Korzycki12.03.2020, 09:20; Aktualizacja: 12.03.2020, 09:22
Radosław Korzycki

Radosław Korzyckiźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Narodowa dyskusja o tożsamości religijnej Amerykanów rozpala się przy okazji każdych wyborów prezydenckich. Nie inaczej jest i tym razem. Instytut Gallupa opublikował ostatnio badania, z których wynika, że obywatele Stanów Zjednoczonych są w stanie zaakceptować w Białym Domu przedstawiciela każdej grupy etnicznej, kobietę czy osobę LGBT, ale jednego sobie nie wyobrażają: ateisty. 54 proc. Amerykanów nie chce prezydenta, który nie wierzy.

„Kongres nie może stanowić ustaw wprowadzających religię albo zabraniających swobodnego wykonywania praktyk religijnych” – oto fragment pierwszej poprawki do amerykańskiej konstytucji, regulujący obecność religii w sferze publicznej. Ojcowie założyciele USA nie narzucili żadnego z góry ustalonego kanonu wartości. Zapewnili pełną wolność sumienia i wiary, ale zabronili też kreowania któregokolwiek z wyznań na religię dominującą czy urzędową.

Obie idee, czyli całkowity rozdział związków wyznaniowych od państwa oraz swobodę konfesyjną, potwierdzało przez ponad 200 lat orzecznictwo Sądu Najwyższego. Wyrokiem w sprawie Everson v. Board of Education z 1947 r. (chodziło o pozornie błahy problem dofinansowania przez władze stanowe biletów autobusowych dla dzieci dojeżdżających do szkół parafialnych) sędziowie wznieśli mur separacji. Każdy współczesny spór o obecność religii w sferze publicznej kończy się na odesłaniu do tegoż werdyktu. Sędziowie orzekli wtedy, że nie można dofinansowywać biletów, jeśli priorytetowym celem szkoły jest katecheza, a można, jeśli taka szkoła parafialna prowadzi normalny program nauczania.

Tymczasem gdyby przyjrzeć się zwyczajom Amerykanów, nietrudno dostrzec, że w murze separacji są dziury. Prezydent składa przysięgę na Biblię, świadek w sądzie robi to samo, a każdy banknot zdobi dewiza „In God we trust” („Bogu ufamy”). Sprawy wyznania ujawniają się zawsze w kampanii wyborczej – także tej obecnej. Joe Biden jest katolikiem, któremu archidiecezja, ze względu na jego proaborcyjne poglądy, odmawia przystępowania do komunii oraz odwiedzania szkół katolickich.


Pozostało 46% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie