statystyki

Jak wygląda Krym sześć lat po jego aneksji?

autor: Tadeusz Iwańskianalityk03.03.2020, 08:04; Aktualizacja: 03.03.2020, 08:11
Łamanie praw człowieka i militaryzacja półwyspu przez Rosję spotykają się z zasłużoną krytyką ze strony ukraińskich władz

Łamanie praw człowieka i militaryzacja półwyspu przez Rosję spotykają się z zasłużoną krytyką ze strony ukraińskich władzźródło: ShutterStock

Sześć lat po aneksji kwestia Krymu spadła nie tylko z międzynarodowej agendy, ale także z końcowych stron gazet. W odróżnieniu od Donbasu, gdzie regularna wymiana ognia i toczące się w bólach wielostronne negocjacje polityczne od czasu do czasu przykuwają uwagę światowej opinii publicznej.

Po zajęciu półwyspu przez zielone ludziki i zorganizowaniu tzw. referendum na temat jego politycznej przyszłości, 21 marca 2014 r. Władimir Putin zatwierdził specjalnym dekretem przyjęcie Krymu w skład Federacji Rosyjskiej i uznał sprawę za zamkniętą. W narracji Kremla półwysep wrócił do macierzy drogą samostanowienia i głosami jego mieszkańców, zarzuty o aneksję i pogwałcenie prawa międzynarodowego są bezpodstawne, podobnie jak wszelkie dyskusje na temat powrotu terytorium do Ukrainy. A skoro świat aneksji nie uznaje, tym gorzej dla świata.

Na Ukrainie z kolei kwestie związane z Krymem stały się tematem wstydliwym. Choć Kijów rokrocznie inicjuje w ONZ rezolucje dotyczące integralności terytorialnej Ukrainy, walczy o sprawiedliwość i rekompensaty w międzynarodowych sądach oraz przy wielu okazjach przypomina o nielegalnej aneksji półwyspu, działania te mają skromne skutki praktyczne. I choć niesprawiedliwe byłoby obarczanie Kijowa winą za nieumiejętność zmiany status quo, bo inaczej niż militarnie dokonać tego nie sposób, faktem jest, że Ukraina nie wypracowała spójnej strategii działań zarówno wobec Krymu, jak i jego mieszkańców – tych, którzy pozostali, oraz tych, którzy go opuścili.

Brakuje też konsensusu politycznego, jak postępować z półwyspem. Dowodem jest awantura, która wybuchła w lutym. Wywołały ją słowa przewodniczącego prezydenckiej frakcji Sługa Narodu w ukraińskim parlamencie Dawyda Arachamii, który w wystąpieniu telewizyjnym dopuścił odblokowanie dostaw wody na Krym w zamian za ustępstwa Rosji w uregulowaniu sytuacji na Donbasie. Deficyt wody pitnej sześć lat po nielegalnej aneksji pozostaje kluczowym problemem władz okupacyjnych. Pokazuje on, że choć polityczna integracja Krymu z Rosją poszła szybko, jego realne zszycie z resztą kraju wciąż pozostaje problemem.


Pozostało 77% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (2)

  • MaXnO(2020-06-23 07:45) Zgłoś naruszenie 01

    Po nielegalnej zmianie władzy na Ukrainie przez zbrojne powstanie w 2014 r. na Krymie, nie chcąc żyć pod nową władzą, nic nie pozostało, jak poprosić o powrót do Rosji.W przeciwnym razie byłoby tak samo, jak w Donbasie.Nie było żadnej okupacji.Jeszcze przed "zielonymi ludźmi" na Krymie oddziały samoobrony zablokowały granicę z Ukrainą.Zapytałbyś mieszkańców Krymu, jak było naprawdę....

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie