statystyki

Krasnodębski: Nasza "normalność" oznacza co innego niż "ciepła woda w kranie"

autor: Robert Mazurek06.12.2019, 08:13; Aktualizacja: 08.12.2019, 10:09
Zdzisław Krasnodębski Fot. Bartosz Jankowski

Zdzisław Krasnodębski Fot. Bartosz Jankowskiźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Bartosz Jankowski

Coraz częściej w Europie pojawiają się postulaty wprowadzenia stanu wyjątkowego ze względu na zagrożenie planety. Mówi się też o konieczności zmiany modelu rodziny. Normalności, o której mówił premier Morawiecki, trzeba bronić jak Okopów Świętej Trójcy

Po co PiS druga kadencja?

By dokończyć rewolucję.

To była rewolucja?

Premier Szydło w czasie kampanii mówiła o przewrocie kopernikańskim i – sądząc po sile reakcji na politykę PiS od 2015 r. – była to bezkrwawa, pokojowa rewolucja.

Zdzisław Krasnodębski Fot. Bartosz Jankowski

Zdzisław Krasnodębski Fot. Bartosz Jankowski

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Na czym ona polegała?

Połączyliśmy konserwatyzm wartości z aktywną polityką społeczną. Nie powinno to być nic oryginalnego, ale – zwłaszcza w naszej części Europy – była to potężna zmiana.

Teraz Mateusz Morawiecki w exposé mówił o normalności.

To prawda, ten wątek dominował w jego wystąpieniu.

PiS będzie więc partią ciepłej wody w kranie?

Jak się jest w rządzie, to impet rewolucyjny słabnie.

Po czterech latach rządów obrośliście w piórka?

Ale żar rewolucyjny jeszcze w nas nie wygasł do końca. Nasza „normalność” oznacza co innego niż „ciepła woda w kranie”.

Tak? A na czym polega ta różnica?

Tusk powiedział Polakom, że nie potrzebujemy żadnych reform, a my wręcz przeciwnie – mówimy, że normalność oznacza czasem konieczność reform. Nie rezygnujemy też z ambicji modernizacji Polski czy budowy silnej gospodarki.

Tusk był cały z ambicji silnej gospodarki, chwalił się, że jesteśmy zieloną wyspą.

I Polską w budowie.

Wypisz wymaluj Morawiecki, tylko że jeden mówi o ciepłej wodzie, a drugi o normalności. Ten sam komunikat.

Za tym stoi zupełnie inne wyobrażenie o tym, jakimi metodami osiągamy te cele. Oni pozostawali w modelu neoliberalnym z chęcią wspierania niemal wyłącznie metropolii, wykorzystania funduszy europejskich na budowę autostrad.

A wy mówicie o CPK. Czym politycznie różni się sieć autostrad od sieci kolei z CPK?

Tym, że my mówimy o aktywnym, solidarnym państwie wyrównującym dysproporcje między regionami.

Tradycyjny wyborca PiS nie chce opiewanej przez premiera normalności, bo tę dają mu wszystkie partie dookoła. On chce zmiany.

Nie, on chce trzech rzeczy, czyli europejskości, rozumianej jako europejski poziom życia. Tego akurat chcą wszyscy i spieramy się tylko o metody, jak to osiągnąć.

To ja miałem powiedzieć.

Nasi wyborcy stawiają jeszcze dwa inne cele. Chcą państwa silnego, suwerennego, z którym się liczą w świecie, czyli także polityki zagranicznej wyśmiewanej przez naszych przeciwników jako wstawanie z kolan. I po trzecie, wyborca PiS chce ochrony kultury narodowej i tradycyjnych wartości.

Wciąż nie dostrzegam w tym rewolucji.

Tu widać, że ścierają się wizje państwa. Niedawno wybitny jazzman powiedział, że w gruncie rzeczy lepiej byłoby, gdyby Polska była pod zaborami, bo wtedy modernizacja przebiegałaby sprawniej.

Talent nie idzie w parze z mądrością, ale co z tego?


Pozostało 80% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie