statystyki

Nowy stary rząd Morawieckiego, czyli złota akcja Kaczyńskiego

autor: Maciej Miłosz, Bartek Godusławski, Julita Żylińska, Grzegorz Osiecki, Magdalena Cedro15.11.2019, 07:20; Aktualizacja: 15.11.2019, 08:30
– Grupa wspierana przez Morawieckiego to ok. 20–30 osób – mówi polityk PiS. Liczba ta jest porównywalna z siłą, jaką dysponuje Porozumienie Jarosława Gowina czy Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry.

– Grupa wspierana przez Morawieckiego to ok. 20–30 osób – mówi polityk PiS. Liczba ta jest porównywalna z siłą, jaką dysponuje Porozumienie Jarosława Gowina czy Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry.źródło: PAP
autor zdjęcia: Radek Pietruszka

To kolejny rząd Jarosława Kaczyńskiego. Ale premier Mateusz Morawiecki powiększył zakres swojej władzy.

M ateusz Morawiecki został ponownie desygnowany na szefa rządu i ma dziś (w piątek) zostać zaprzysiężony przez prezydenta Andrzeja Dudę – właściwym otwarciem nowego gabinetu będzie dopiero wtorkowe exposé.

To drugi szef rządu po Donaldzie Tusku, który będzie kontynuował misję w kolejnej kadencji Sejmu. W tym miejscu trzeba zrobić zastrzeżenie – choć w ciągu ostatnich czterech lat rządziły nami gabinety Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego, to każdy z nich faktycznie był rządem Jarosława Kaczyńskiego. Tak też będzie i tym razem. Przy czym Morawiecki zręcznie powiększył teraz zakres swojej władzy.

Wszyscy ludzie premiera

Widać to przede wszystkim w personaliach. – Zwiększyła się liczba ministrów, z którymi ma bliski kontakt i „chemię” – mówi jeden z członków gabinetu. Sukcesem Morawieckiego zakończył się wielomiesięczny spór o resort energii z jego dotychczasowym szefem Krzysztofem Tchórzewskim: w nowym rozdaniu ministerstwo ulegnie podziałowi, w związku z czym Tchórzewski został zdymisjonowany. Z gabinetu odchodzi również Henryk Kowalczyk, polityk bliski Szydło.

Nowi nominaci to osoby, które Morawiecki wspierał podczas pracy na stanowisku premiera: Michał Kurtyka, Małgorzata Jarosińska-Jedynak czy Marlena Maląg, nie mówiąc już o Tadeuszu Kościńskim. Żadne z nich, co ważne, nie ma zaplecza politycznego, więc w razie konfliktu z szefem nie może odwołać się do Nowogrodzkiej, jak to było w przypadku Tchórzewskiego. Ale taki kształt gabinetu niesie ryzyko. Na przykład w razie porażki podczas unijnych negocjacji dotyczących energii i klimatu adresatem pretensji nie będzie minister, lecz sam premier. A akurat Tchórzewski był zręczny w negocjacjach z Brukselą w kwestii pakietu górniczego czy ustawy o cenach prądu.


Pozostało 86% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (1)

  • Granda do spodu(2020-07-08 19:30) Zgłoś naruszenie 00

    Mateusz Morawiecki na czas kampanii wyborczej utworzył nieformalne ministerstwo propagandy i stanął na jego czele. Kieruje ministrami, którzy pracują w terenie jako partyjni prelegenci, zamiast robić to, za co im płacą.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie