statystyki

ISIS nigdzie się nie wybiera. Co dalej z Państwem Islamskim?

autor: Jakub Kapiszewski03.11.2019, 19:00
Nawet jeśli Państwo Islamskie nie będzie już zajmowało przestrzeni na mapie, to przetrwa jako „wirtualny kalifat” – środowisko podatnych na radykalizację osób kontaktujących się przez sieć. Te wszystkie zjawiska – w Syrii i Iraku oraz w cyberprzestrzeni – sprawiają, że minie jeszcze trochę czasu, zanim pożegnamy się z ISIS na zawsze.

Nawet jeśli Państwo Islamskie nie będzie już zajmowało przestrzeni na mapie, to przetrwa jako „wirtualny kalifat” – środowisko podatnych na radykalizację osób kontaktujących się przez sieć. Te wszystkie zjawiska – w Syrii i Iraku oraz w cyberprzestrzeni – sprawiają, że minie jeszcze trochę czasu, zanim pożegnamy się z ISIS na zawsze.źródło: ShutterStock

Nie kontrolują już żadnego terenu. Szeregi mają przetrzebione, poluje na nich pół świata i właśnie zabito ich lidera. Ale myli się ten, kto spisuje Państwo Islamskie na straty.

W iedzą o tym doskonale mieszkańcy wschodniej Syrii – regionu, który znalazł się w obrębie samozwańczego kalifatu – quasi-państwowego tworu, jaki bojownikom spod charakterystycznego, czarnego banneru udało się wykroić na Bliskim Wschodzie w latach 2014–2019. Państwo Islamskie nie daje tam o sobie zapomnieć, chociaż żołnierze Abu Bakra al-Baghdadiego zostali wykurzeni z ostatnich kontrolowanych przez siebie miejscowości w pierwszej połowie tego roku i większość z nich przebywa w obozach.

Pomimo tego organizacja wciąż ma na wolności swoich zwolenników, a być może nawet nieschwytanych bojowników. Dzień po ogłoszeniu przez Donalda Trumpa, że amerykańskim siłom specjalnym udało się zabić lidera Państwa Islamskiego, ktoś rozrzucił po okolicy Dajr az-Zaur – jednego z miast regionu – ulotki grożące śmiercią wszystkim, którzy odważą się współpracować ze zwalczającymi islamistów Kurdami.

Wskazuje to na fakt, że chociaż Al-Baghdadi – używając słów Trumpa – „zdechł jak pies”, to jego zgon nie jest śmiertelnym ciosem dla całej organizacji. Warto w tym kontekście pamiętać o lekcji z końca trwającego 10 lat polowania na Osamę bin Ladena: Al-Kaida wciąż istnieje i ma się nieźle. Od czasu śmierci swojego przywódcy udało jej się zbudować solidne przyczółki w Somalii, Syrii oraz Iraku. Ten ostatni później przekształcił się w Państwo Islamskie.

Kalif ukryty w cieniu

Chociaż śmierć lidera oznacza zakłócenie dla każdej organizacji, to w przypadku Państwa Islamskiego może być ono mniejsze, niż wydawałoby się na pierwszy rzut oka. Wszystko przez to, że Abu Bakr al-Baghdadi dołożył wszelkich starań, aby jego osoba nie stała się symbolem ISIS. I chociaż w 2014 r. obwołał się kalifem – stojącym na czele kalifatu, organizmu będącego polityczną, realną manifestacją jedności wszystkich muzułmanów – to jednak jego obecność w przekazach samej organizacji jest mocno ograniczona.

Tak naprawdę samozwańczy przywódca islamistów publicznie wystąpił dwa razy – w 2014 r. w mosulskim meczecie po zdobyciu miasta (wówczas obwołał się liderem wszystkich muzułmanów) oraz w kwietniu tego roku, wzywając do mobilizacji wszystkich swoich zwolenników. Poza tym nie występował ani w filmowych materiałach propagandowych, ani na łamach kolportowanego w sieci czasopisma „Dabiq”. I chociaż to ostatnie przemycało dużo wątków kluczowych dla pozycji Al-Baghdadiego jako kalifa, to raczej nie szafowało jego naukami. Cel tego zabiegu był prosty: przygotować czytelnika na czas, kiedy go zabraknie.


Pozostało 72% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie