Szef rządu powiedział, że jego plan - zgodnie z którym Irlandia Północna miałaby pozostać w jednolitym unijnym rynku w zakresie obrotu towarami, ale wyjść z unii celnej - jest "kompromisem". Podkreślił, że Wielka Brytania wyjdzie z UE 31 października, niezależnie czy z umową, czy też bez niej.

"Ten rząd wykonał ruch, nasze propozycje są kompromisem i mam nadzieję, że Izba może teraz w interesie narodowym opowiedzieć się za tym nowym porozumieniem" - mówił Johnson. Jak podkreślają komentatorzy, ton Johnsona był zdecydowanie bardziej koncyliacyjny niż podczas debaty na temat brexitu 25 września, kiedy to rząd i opozycja nie szczędziły sobie ciosów.

"Wierzę, że to jest nasza szansa i ich (UE) szansa na to, żeby osiągnąć porozumienie" - przekonywał Johnson. Przyznał jednak, że obie strony są jeszcze "w pewnej odległości od rozwiązania".

Podczas debaty wspomniał o konstruktywnych rozmowach na temat planu, które przeprowadził z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, premierem Irlandii Leo Varadkarem i szefem Komisji Europejskiej Jean-Claude'em Junckerem. Z kolei rzecznik Johnsona poinformował, że jeszcze w czwartek szef brytyjskiego rządu przeprowadzi rozmowę z przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem.

Mimo apeli Johnsona o przezwyciężenie różnic i poparcie jego propozycji, opozycja je skrytykowała. "Obecne propozycje zaszkodzą całej brytyjskiej gospodarce, a gospodarce Irlandii Północnej w szczególności, i podważają porozumienie wielkopiątkowe", będące podstawą procesu pokojowego w Irlandii Północnej - mówił lider Partii Pracy Jeremy Corbyn. Jak dodał, wykluczają one "jakąkolwiek formę unii celnej, której domagały się wszystkie organizacje przedsiębiorców i przemysłowców w Wielkiej Brytanii i wszystkie związki zawodowe".

Z kolei Ian Blackford, szef frakcji parlamentarnej Szkockiej Partii Narodowej, zarzucał rządowi, że nie brał pod uwagę interesów Szkocji i wskazywał na niesprawiedliwość, jaką jego zdaniem jest to, że nie może ona, tak samo jak Irlandia Północna, pozostać po brexicie częścią jednolitego rynku unijnego.

W środę Johnson zaproponował, by po zakończeniu w 2020 roku okresu przejściowego Irlandia Północna wyszła wraz z pozostałą częścią Zjednoczonego Królestwa z unii celnej, ale w zakresie obrotu towarami pozostała w jednolitym unijnym rynku, co łączyłoby się z tym, że byłaby objęta unijnymi regulacjami w tym zakresie. To oznacza granicę celną między Irlandią Północną a Irlandią oraz granicę regulacyjną między Irlandią Północną a Wielką Brytanią (Anglią, Szkocją i Walią). Zapewnił jednocześnie, że procedury celne będą maksymalnie uproszczone.

Unia Europejska nie odrzuciła z góry tych propozycji, ale niektórzy przywódcy wyrażali swoje wątpliwości. Varadkar mówił, że plany "nie do końca spełniają uzgodnione cele", zaś Juncker - zarówno o "pozytywnych postępach", jak i "problematycznych punktach".

Johnson ma nadzieję, że kompromis uda się osiągnąć na unijnym szczycie 17-18 października, co umożliwiłoby - pod warunkiem zatwierdzenia umowy przez Izbę Gmin - wyjście Wielkiej Brytanii z UE w obecnie obowiązującym terminie, czyli 31 października.

Czy frankowicze wystraszyli zagranicznych inwestorów