statystyki

Korzycki: To nie takie proste [OPINIA]

autor: Radosław Korzycki26.09.2019, 07:33; Aktualizacja: 26.09.2019, 10:01
Radosław Korzycki

Radosław Korzyckiźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Impeachment, czyli wywodząca się z brytyjskiej tradycji procedura usunięcia z urzędu, jest dziś słowem odmienianym przez wszystkie przypadki. Pozwalają na to realia epoki mediów społecznościowych. Szafuje się nim z taką dezynwolturą, że można odnieść wrażenie, iż Donald Trump już się żegna z urzędem. To nie takie proste.

Konstrukcja odsuwania od władzy przypomina zwykły proces sądowy. Rolę kolektywnego prokuratora pełni Izba Reprezentantów. „Ona też będzie miała wyłączne prawo stawiania w stan oskarżenia za nadużycia popełnione w czasie sprawowania urzędu” – tak określa rolę kongresmenów ustawa zasadnicza.

Ale żeby do sformułowania aktu oskarżenia doszło, Izba musi znaleźć dowody. Pozyskuje się je, przesłuchując świadków. Mechanizm przypomina komisje śledcze polskiego Sejmu. Nancy Pelosi jest dopiero na etapie proszenia szefów poszczególnych komisji o to, by zaczęli je zbierać. Dopiero kiedy takie się znajdą i będą przekonujące, na forum całej Izby odbędzie się głosowanie, czy sądzić prezydenta.

Na razie Pelosi brakuje poparcia nie tylko republikanów (wszyscy są za Trumpem), ale i 50 członków jej własnego klubu. Gdyby głosowanie było dziś, wniosek by po prostu przepadł. Jeśli jednak w niedalekiej przyszłości, po śledztwie, postawiono by Trumpa w stan oskarżenia, sprawa idzie do Senatu, a grupa kongresmenów zostaje oddelegowana do roli prokuratora.


Pozostało jeszcze 60% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie