statystyki

Historia Andrzeja/Joanny. Czy za byłym policjantem stoją ważni ludzie?

autor: Mira Suchodolska09.08.2019, 07:01; Aktualizacja: 09.08.2019, 08:27
Jak wynika z ustaleń DGP Andrzej Dobrzyniecki, występujący także pod postacią Joanny Plewczyńskiej (vel Dobrzynieckiej), wielokrotnie deklarował, że „mogą mu/jej skoczyć wszystkie służby” i „że nikt go/jej nie ruszy”, gdyż zna ważne osoby

Jak wynika z ustaleń DGP Andrzej Dobrzyniecki, występujący także pod postacią Joanny Plewczyńskiej (vel Dobrzynieckiej), wielokrotnie deklarował, że „mogą mu/jej skoczyć wszystkie służby” i „że nikt go/jej nie ruszy”, gdyż zna ważne osobyźródło: ShutterStock

Dlaczego Andrzej Dobrzyniecki, występujący także jako Joanna Dobrzyniecka oraz Joanna Plewczyńska, może od przynajmniej 11 lat oszukiwać ludzi? Czy stoją za nim – jak utrzymuje – ważni ludzie? A może to raczej kwestia tumiwisizmu służb?

Ó smy sierpnia. Wieś Niemce koło Lublina, teren Europejskiego Ośrodka Integracyjnego. Taki typowy obiekt konferencyjno-weselny. Wraz z panem Kazimierzem, mężem właścicielki ośrodka – pani Grażyny Ręby, czekamy na przyjazd potencjalnego partnera biznesowego. Polecił go stary znajomy jako świetnego zarządcę, który zdjąłby im z pleców ciężar prowadzenia interesu. Ale Joanna Plewczyńska nie przyjeżdża.

Tak, ta sama Joanna Plewczyńska, która doprowadziła do ruiny hotel Pałac Tarnowskich w Ostrowcu Świętokrzyskim, a jego właścicielkę, Irenę Tarnowską, niemal do bankructwa. A raczej nie Joanna, tylko Andrzej Dobrzyniecki, oszust, którego śladem podążam od kilku lat.

Niełatwo nadążyć

Andrzej Dobrzyniecki (przybrał też światowo brzmiące nazwisko: Cartier) to były policjant. Jego wyczyny po raz pierwszy opisywałam w Magazynie DGP 17 października 2014 r. w artykule „Andrzej czyli Joanna. Jako fikcyjny prawnik naciągnął pokrzywdzonych przez Amber Gold”. Udawał wtedy adwokata, przedstawiciela międzynarodowej kancelarii prawnej, który obiecywał ofiarom afery finansowej pomoc prawną w odzyskaniu pieniędzy. Pobrał zaliczki i na tym się skończyła działalność „mecenasa” po zawodowej szkole średniej.

Dobrzyniecki dwukrotnie zmieniał płeć przed sądem. Najpierw z Andrzeja stał się Joanną, a potem znów Andrzejem. Ten prawny galimatias pozwala mu działać raz jako mężczyzna, a raz jako kobieta – w zależności od potrzeb. Kiedy Andrzej był adwokatem, Joanna stała się radcą prawnym i obsługiwała innych klientów. Andrzej był też lobbystą, specjalistą od antyterroryzmu, promował polsko-ukraińską współpracę. W Magazynie DGP z 28 czerwca 2019 r. w tekście „Andrzej, Joanna, znów Andrzej i znów Joanna” opisałam, jak Andrzej Dobrzyniecki, tym razem jako Joanna Plewczyńska (używa dwóch numerów PESEL) został zarządcą obiektu hotelowego Pałac Tarnowskich w Ostrowcu Świętokrzyskim. Efektem jego niespełna rocznej działalności było to, że zadłużył obiekt na poważne kwoty, nie zapłacił pracownikom ani właścicielce, od której pałac dzierżawił. O sprawie została zawiadomiona prokuratura, zaalarmowano również inspekcję pracy, która – wobec niemożności skontaktowania się z Dobrzynieckim i wyegzekwowania od niego stosownych dokumentów – także zgłosiła sprawę prokuraturze.

Jednak – zdaniem osób oszukanych przez Andrzeja/Joannę – działania organów ścigania można uznać za opieszałe. – Nawet nie zostałem przesłuchany – irytuje się Patryk Stępień, który był inicjatorem zgłoszenia zaistnienia przestępstwa. Nie rozmawiano też z właścicielką obiektu, która została zaproszona na policję dopiero na 21 sierpnia – czyli dwa miesiące po złożeniu zawiadomienia (19 czerwca).

Jednak prokuratura uspokaja, że wszystko jest w porządku. Prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach, informuje, że w stosunku do Dobrzynieckiego toczą się w Prokuraturze Rejonowej w Ostrowcu Świętokrzyskim dwa postępowania – pierwsze, pod sygnaturą PR 1 Ds. 1243.2019, z doniesienia pracowników, oraz drugie, PR2 Ds. 261.2019, w sprawie utrudniania pracy inspektorom PIP. Jak zapewnia Prokopowicz – czynności są wykonywane niezwłocznie.

Nieoficjalnie słyszymy, że jest okres urlopowy i nie bardzo jest komu biegać za Andrzejem/Joanną. A trzeba przyznać, że niełatwo za nimi nadążyć.

Dokumenty, jakie zostawiła Joanna

Po ukazaniu się ostatniego artykułu w DGP Andrzej Dobrzyniecki ulotnił się z Pałacu Tarnowskich. Na koniec mamił właścicielkę rychłą spłatą zadłużenia – jak mówi Irena Tarnowska to kwota 120 tys. zł z tytułu czynszu dzierżawnego, nie licząc niezapłaconych mediów (ok. 17 tys. zł) czy wynagrodzeń pracowniczych (nie do ustalenia, bo dokumenty zniknęły), ale na obietnicach się skończyło.


Pozostało 74% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (1)

  • Kpiarz (2019-08-11 08:29) Zgłoś naruszenie 10

    Doskonały przykład degrengolady aparatu ścigania i niedowładu sądownictwa. Oszust hula bezkarnie naciągając, fałszując dokumenty i kradnąc, apraktycznie bezkarnie. Bo dzięki panu Gowinowi nie musi mieć kwalifikacji aby być zarządcą. Natomiast zapamiętale ściga się sędziego który w roztargnieniu wziął z lady banknot sądząc że jest to wydana mu reszta. W dziwnychczasach żyjemy.... 😁

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie