statystyki

Brexit to bitwa na poduszki w prywatnej szkole [WYWIAD]

autor: Magdalena Miecznicka21.07.2019, 19:00; Aktualizacja: 21.07.2019, 19:02
Robert Verkaik dziennikarz, autor książki „Posh Boys: How the English Public Schools Ruin Britain” (Oneworld 2018)

fot. mat. prasowe

Robert Verkaik dziennikarz, autor książki „Posh Boys: How the English Public Schools Ruin Britain” (Oneworld 2018) fot. mat. prasoweźródło: DGP

W latach 70. i 80., kiedy wychowywało się pokolenie, które teraz przeprowadza brexit, męskie szkoły prywatne, takie jak Eton, Harrow, Winchester, St Paul’s czy Charterhouse, nauczały w tradycji imperialnej.

Twierdzi pan, że istnieje związek między prywatnymi szkołami średnimi a brexitem?

Pomysł wyjścia z Unii Euro pejskiej po raz pierwszy pojawił się w pierwszej połowie lat 90., m.in. pod postacią Referendum Party. Założył ją niejaki James Goldsmith, pochodzący z bogatej, wpływowej rodziny, wykształcony w Eton. Jego partia przyciągnęła wielu podobnych mu ludzi. Historię brexitu można łatwo napisać bez wspomnienia o choćby jednej osobie wykształconej w szkole państwowej. Tymczasem parlament wcale tak nie wygląda. Tylko 17 proc. posłów Partii Pracy to ludzie wykształceni prywatnie, u torysów trochę więcej – 38 proc. W rządzie konserwatystów jest ich zwykle połowa. Dla porównania, w całym społeczeństwie ok. 7 proc. odebrało edukację prywatną. A brexit robią wyłącznie chłopcy z prywatnych szkół, którzy chcą, żeby Wielka Brytania była znów wielka.

Co to pragnienie ma wspólnego z prywatną edukacją?

W latach 70. i 80., kiedy wychowywało się pokolenie, które teraz przeprowadza brexit, męskie szkoły prywatne, takie jak Eton, Harrow, Winchester, St Paul’s czy Charterhouse, nauczały w tradycji imperialnej. Placówki te są zanurzone w historii kolonialnej – dawniej produkowały administratorów imperium brytyjskiego, np. wojskowych, podróżników. Przed kilkoma dekadami ich uczniowie na apelach bez przerwy słyszeli: „Oto, co osiągnęli wasi poprzednicy, którzy opuścili szkołę w latach 20. A co wy osiągniecie?”. Być może dzisiaj szkoły prywatne są nieco bardziej oświecone pod tym względem. Ale w latach 70. i 80. poczucie straty z powodu rozpadu imperium, który przypieczętował kryzys sueski w 1956 r., było bardzo silne. Nagle Wielka Brytania nie mogła się równać z największymi potęgami, takimi jak Ameryka, Chiny, a nawet Indie. Było to źródłem irytacji dla ludzi wykształconych w tradycji imperialnej.

Czy społeczeństwo podzielało te uczucia?

Wcześni brexiterzy – choć nazwa ta oczywiście jeszcze nie istniała – nie znaleźli posłuchu w społeczeństwie. Przeciwnie, w Wielkiej Brytanii czuliśmy raczej, że Wspólnota Europejska nam służy. Byliśmy w niej dość wpływowi, a nie było wiadomo, jacy bylibyśmy poza nią. Mieliśmy też duży rynek zbytu. Referendum Party przegrała z kretesem, nie uzyskała ani jednego miejsca w parlamencie. Później Nigel Farage odziedziczył Partię Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), założoną jeszcze pod inną nazwą. Przyciągała ona absolwentów szkół prywatnych – był nim zresztą sam Farage – którym bardzo brakowało walki. Nie mogli wziąć udziału w wojnach światowych, ale mogli sobie powalczyć z Europą.


Pozostało 69% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie