Brexit oznacza brexit

Dymisji Theresy May spodziewano się od dawna. Sama premier mówiła o tym już w kwietniu przed szczytem w Brukseli, na którym ustalono, że Wielka Brytania opuszcza Unię 22 maja, tj. przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Tak się jednak nie stało i Brytyjczycy poszli do urn.

May przyznała się do porażki. Ze łzami w oczach i łamiącym się głosem 24 maja powiedziała, że odchodzi ze stanowiska. "Dziękuję za możliwość służenia ojczyźnie, którą kocham". 

The public view 40 years on

The public view 40 years on

źródło: Materiały Prasowe

Liderka Partii Konserwatywnej przed referendum w 2016 była przeciwniczką wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Po objęciu fotela premier powtarzała jak mantrę, że „brexit oznacza brexit” i próbowała trzykrotnie przeforsować w Izbie Gmin wynegocjowaną umową wyjściową. Robiła wszystko, aby brexit stał się faktem, jednak to wyzwanie polityczne było silniejsze od liderki. Według sondażu YouGov Theresa May została uznana za jednego z najgorszych premierów Wielkiej Brytanii w ciągu ostatnich 40 lat.

Kto zastąpi Theresę May i czego możemy się spodziewać?

Po tym jak May ogłosiła dymisję, na Wyspach zaczęła się walka o fotel lidera Partii Konserwatywnej oraz premiera Wielkiej Brytanii. Wśród pięciu kandydatów, którzy już potwierdzili swój udział w walce o przywództwo, faworytami są Boris Johnson oraz Jeremy Hunt.

Boris Johnson przez 8 lat był burmistrzem Londynu, po czym w 2016 roku został ministrem spraw zagranicznych w gabinecie May. Dwa lata później podał się do dymisji. Przed referendum brexitowym był jednym z największych zwolenników rozstania się z Unią Europejską. Do dziś nie zmienił swego zdania. Johnson twierdzi, że Wielka Brytania musi opuścić Unię 31 października, i nie ma znaczenia z umową czy bez. Twardy brexit nie jest dla niego tak groźny jak dla ustępującej premier May czy Jeremy Hunta.

Jeremy Hunt jest ministrem spraw zagranicznych oraz członkiem Partii Konserwatywnej. Postrzegany jest bardziej jako przeciwnik brexitu. Na razie wiadomo, że Hunt chce renegocjować umową wyjściową. Ostatnie trzy lata udowodniły, że głosowania nad umową rozwodową i renegocjacje trwają na Wyspach długo i boleśnie, a ich skutkiem jest kolejne odroczenie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii.

Z kolei Jeremy Corbyn, lider Partii Pracy uważa, że drugie referendum jest jedynym wyjściem z sytuacji, w której obecnie znalazło się Zjednoczone Królestwo. Zdaniem Corbyna, to ludzie muszą zadecydować czy po trzech latach negocjacji i porażek chcą rozstać się z Unią czy jednak pozostać w jej gronie.

Kandydatury na nowego premiera będą przyjmowane do 10 czerwca. Theresa May formalnie pozostanie premierem dopóty, dopóki nie będzie wybrany nowy lider.

Farage, czyli Anglia dla Anglików

Brytyjczycy, dokładnie tak samo jak i cały kontynent są zmęczeni chaosem wokół wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej. Kolejnym dowodem na to jest wygrana Nigela Farage’a oraz jego Partii Brexit w wyborach do europarlamentu.

Partia Brexit uzyskała 31,6 proc., co daje jej 29 mandatów i oznacza, że do Brukseli wyśle największą ilość posłów. Z kolei Partia Konserwatywna zdobyła 9,1 proc. głosów, uzyskując tylko cztery mandaty.

Farage ponownie stał się gwiazdą medialną. Jest częstym gościem na różnych talk-show oraz w programach politycznych. Jego partia nie obiecała nic, oprócz tego, że trzeba już w końcu opuścić Unię i nie ma znaczenia z porozumieniem czy bez.

Theresa May powtarzała jak mantrę „brexit oznacza brexit”, Farage poszedł dalej – „Anglia dla Anglików”. Obiecuje powrót do starych i dobrych czasów, kiedy Wielka Brytania była mocarstwem. Tłumaczy, że wynik jego partii, mimo iż ugrupowanie Farage’a przed wyborami do europarlamentu miało tylko sześć tygodni, jest najlepszą odpowiedzią na pytanie, czego tak naprawę chcą Brytyjczycy.

Przed wyborami do europarlamentu brytyjski Chanel 4 przeprowadził śledztwo dziennikarskie, w którym ujawnił niektóre fakty z życia Nigela Farage’a. Chodziło oto, jak prorosyjski biznesmen Arron Banks finansuje lidera partii Brexit.

Przed referendum w 2016 roku Arron Banks porównał członkostwo Wielkiej Brytanii w Unii z „biletem pierwszej klasy na Titanica”. Później się okazało, że na konto zwolenników brexitu, którego głównym przedstawicielem był Nigel Farage, biznesmen płacił 8 mln funtów. Na tym darowizna Banksa się nie skończyła, bo w kolejnych latach m.in. opłacał czynsz za wille Farage w centrum Londynu czy podróże do Stanów Zjednoczonych, gdzie Farage nie raz spotykał się z Donaldem Trumpem, kolejnym zwolennikiem wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii. Ale nawet te fakty nie zepsuły wizerunku lidera partii Brexit i udało mu się wygrać wybory do Parlamentu Europejskiego.

Co dalej z brexitem? To wciąż pozostaje jedną wielką zagadką. Wszystko zależy od tego, kto obejmie fotel premiera: zwolennik twardego brexitu czy nowych negocjacji w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej.