statystyki

Dyskryminowani w wyborach na Wyspach idą do sądu

autor: Radosław Korzycki29.05.2019, 07:32; Aktualizacja: 29.05.2019, 08:18
Ludziom z Europy Wschodniej sugeruje się powrót do domów

Ludziom z Europy Wschodniej sugeruje się powrót do domówźródło: ShutterStock

Rząd Theresy May musi się liczyć z pozwem za to, że wielu obywatelom krajów Unii odmówiono głosowania w wyborach do europarlamentu.

O problemach z głosowaniem na Wyspach pisaliśmy w poniedziałkowym wydaniu DGP. Poruszyliśmy sprawę polskiego ogrodnika spod Londynu. Mężczyzna wypełnił niezbędne formularze, dbając o wszystkie procedury. 10 maja, kiedy od miesiąca było już wiadomo, że Wielka Brytania nie wyjdzie z Unii przed październikiem i że wybory do Parlamentu Europejskiego się odbędą, Polak dostał od Electoral Registration Office, czyli lokalnego biura organizującego głosowanie i pilnującego spisu wyborców, list, że zostanie razem żoną dopisany do listy 3 czerwca, czyli 10 dni po wyborach do PE (Wielka Brytania głosowała 23 maja). Dalej jest informacja, że zostanie dopisany wcześniej, o ile odbędą się jakieś wybory. I choć te miały miejsce, dopisany do spisu wyborców nie został.

Z przypadkiem tak ostentacyjnej dyskryminacji w podstawowych prawach obywatela Unii Europejskiej spotkało się wielu obcokrajowców mieszkających na Wyspach. John Halford, ekspert od prawa publicznego z londyńskiej kancelarii prawniczej Bindmans, powiedział dziennikarzowi „Guardiana”, że władze brytyjskie w dniu głosowania dopuściły się systematycznego, otwartego i na wielką skalę dyskryminowania obywateli UE, odmawiając im prawa do udziału w wyborach, a tym samym odbierając podstawowe prawo obywatelskie. – To się musi spotkać z konsekwencją. Idziemy z tym do sądu. Musimy dowieść, że obowiązują tu jeszcze rządy prawa – powiedział londyńskiemu dziennikowi.

Halford pracuje również przy kampanii społecznej The3million, której celem jest zaopiekowanie się Europejczykami mieszkającymi w Wielkiej Brytanii w wypadku brexitu oraz Brytyjczykami pracującymi na kontynencie. W niedzielę pod hasztagiem #DeniedMyVote ruszyła w internecie zbiórka pieniędzy na koszty prawne ewentualnego pozwu. W ciągu jednego dnia wpłynęło 40 tys. funtów (195 tys. zł). Skarżących będzie reprezentować m.in. doświadczona adwokatka Anneli Howard. Jej zdaniem mogło dojść do wielokrotnego złamania Traktatu o Unii Eurpejskiej oraz praw pokrewnych. Przede wszystkim art. 20 owej umowy, regulującej zasady działania Wspólnoty. Jest w nim napisane, że obywatele UE mają takie same prawo do udziału w wyborach w danym kraju, w którym zamieszkują i pracują, jak urodzeni na miejscu.


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie