statystyki

Fedorowicz: W internecie wszyscy kłamią. Tysiąc lajków robi prawdę [WYWIAD RIGAMONTI]

autor: Magdalena Rigamonti24.05.2019, 07:34; Aktualizacja: 24.05.2019, 08:12
Dwie duże polskie partie są tak samo mocno uzbrojone. Mają kasę, świadomość i narzędzia. W sieci idą w łeb w łeb. A jak w internecie, to tak będzie i przy urnach – mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti Michał Fedorowicz.

Dwie duże polskie partie są tak samo mocno uzbrojone. Mają kasę, świadomość i narzędzia. W sieci idą w łeb w łeb. A jak w internecie, to tak będzie i przy urnach – mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti Michał Fedorowicz.źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Dwie duże polskie partie są tak samo mocno uzbrojone. Mają kasę, świadomość i narzędzia. W sieci idą w łeb w łeb. A jak w internecie, to tak będzie i przy urnach – mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti Michał Fedorowicz.

Kto kłamie?

Wszyscy kłamią.

Wszyscy?

W internecie – wszyscy. Kłamią blogerki, bo podrasowują zdjęcia, kłamią firmy, które mówią, że ich produkty są najlepsze, kłamią wszystkie instytucje, że realizują potrzeby obywateli, kłamią organizacje społeczno-polityczne, pokazując, że są bardzo popularne, bo mają dużą liczbę lajków. Tak, wszyscy kłamią.

A pan?

Zawsze. A na poważnie, gdybym chciał kłamać, to bym się z panią nie spotkał.

Przeszedł pan na jasną stronę mocy?

Nigdy nie byłem po ciemnej.

Pan pracował przy ostatnich wyborach samorządowych.

Magazyn DGP 24 maja

Magazyn DGP 24 maja

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Tak, pracowałem.

Dla Rafała Trzaskowskiego.

Tak, ale nie robiliśmy kampanii. Dostarczaliśmy dane.

Czyli co?

Dostarczaliśmy informacje, co ludzi kręci, co budzi ich zainteresowanie i jak do nich dotrzeć. Oprócz takich danych z monitoringu dostarczaliśmy też sentyment. Mamy w firmie tzw. czytaczy, czyli ludzi, którzy czytają profile ze zrozumieniem. Dla sztucznej inteligencji język polski z powodu siedmiu przypadków jest w tej kwestii za trudny, no bo jak przyporządkować zdanie: piękny hotel, piękna okolica, ale śmierdzi? To jest pozytywna opinia czy negatywna? Ktoś, kto czyta, wie, że nie pojedzie do śmierdzącego miejsca. W czasie kampanii samorządowej badaliśmy, co ludzie rzeczywiście piszą.

Na temat Rafała Trzaskowskiego?

Też. Ale również na temat tego, jakie mają problemy, co by chcieli zmienić, co rozwiązać. Te wszystkie wpisy czytali prawdziwi ludzie.

Ilu?

W firmie zatrudniam 15 osób.

I wszyscy czytali?

Trzy osoby czytały.

I na Twitterze, i na Facebooku?

Głównie na Facebooku. Opinie na Twitterze były mniej ważne, a czasami zupełnie nie braliśmy ich pod uwagę. Tam często był po prostu Sanok.

Sanok?

Konta z Sanoka. Setki kont z Sanoka popierające i hejtujące kandydatów na prezydenta Warszawy. Wiedzieliśmy, że to sztuczne konta, robione z automatu, więc nie braliśmy ich pod uwagę.

Dlaczego z Sanoka?

Nikt nie wie. Jest taka „wioska Smerfów” i tyle. I dlatego Twitter okazał się śmieciem. Nas interesowały opinie prawdziwych ludzi z FB.

Tam też są fałszywe konta.

Ale jest ich mniej i wchodzą w duże akcje, jak np. strajk nauczycieli. Nie wydaje mi się, żeby były sztuczne konta rozmawiające o problemach komunikacji miejskiej w Warszawie, o potrzebach mieszkańców. A my zbieraliśmy dane do tego, żeby można było próbować zarządzić społecznymi potrzebami mieszkańców. Wyciąga się poszczególne problemy, analizuje, układa kontekst i przedstawia klientowi. Jeśli kandydat wie, że mieszkańców wkurzają rowerzyści na chodnikach, to na spotkaniu o tym mówi, proponuje rozwiązania. Proszę pamiętać, że to, co dostarczamy, to tylko dane, z lekką analizą opisową, bez interpretacji. Później sztab decyduje, jak to wykorzystać.

Rozumiem, że sukces PO i Rafała Trzaskowskiego w Warszawie to również sukces pana firmy.

Nie, to sukces Rafała i jego całego sztabu wyborczego.

Czyli pracuje pan dalej dla polityków?

Pyta mnie pani, czy dalej dostarczam dane politykom? Tak, dostarczam. Jeśli pani mnie pyta, którym, to w przyszłym roku faktury będą publiczne.

W przyszłym, po wyborach prezydenckich? Pracuje pan dla Donalda Tuska?

Nie.

Nadal dla PO?

Dostarczamy dane o upodobaniach ludzi różnym organizacjom społecznym i biznesowym. Natomiast nie prowadzimy kampanii.

To cienka granica.

Cienka, ale istotna.

Premier Morawiecki...

Z kancelarii premiera odeszli ludzie, którzy skutecznie pracowali dla premier Szydło.

I ci, którzy pracują dla premiera Morawieckiego, już nie są tak skuteczni.

To już jest pani indywidualna ocena.

Pana pytam.

Każdy wie, ile premier Szydło miała poparcia.

Jakiego poparcia?

Poparcia społecznego. Pamięta pani, jak w sondażach wypadał PiS w grudniu 2016 r.? Niektóre badania pokazywały niemal 50-proc. zaufanie. PO się nie liczyła.

Był dopiero rok po wyborach.

To ma znaczenie, ale nie tak duże. A teraz PO i PiS idą łeb w łeb.

Z powodu działań w internecie?

Podam pani przykład: „Wolne sądy”, lato 2017 r. Setki ludzi.

Tysiące.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (2)

  • Polak(2019-05-24 11:19) Zgłoś naruszenie 20

    Obudził się następny???????? Taki jest ten wszechświat, kłamią i będą aż wreszcie bańka pęknie i od nowa. Ktoś już coś powiedzial na ten temat "A prawda was wyzwoli"

    Odpowiedz
  • lajkonik(2019-05-24 08:09) Zgłoś naruszenie 00

    Kłamstwo jest przeciwieństwem prawdy. Prawda jest tym w co inni wierzą. A więc internetowe lajki, również i realowe plotki, kreują prawdę: wystarczy by 1000 uwierzyło

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie