statystyki

Popkow o rosyjskich sygnalistach: Ten, kto ujawnia korupcję traci pracę albo ginie [WYWIAD]

autor: Zbigniew Parafianowicz11.03.2019, 07:47; Aktualizacja: 11.03.2019, 09:20
W Rosji bazy danych można po prostu kupić. Tylko trzeba wiedzieć, od kogo

W Rosji bazy danych można po prostu kupić. Tylko trzeba wiedzieć, od kogoźródło: ShutterStock

O rosyjskich sygnalistach i ich wpływie na system władzy mówi DGP adwokat z federacji AGORA Aleksandr Popkow.

Jak działa ruch, bo skala wskazuje, że można już chyba mówić o ruchu społecznym – rosyjskich sygnalistów? W jakich sferach są oni najbardziej aktywni? Czym różnią się od sygnalistów zachodnich?

Władzom udało się zniszczyć system medialny w Rosji. Zniewolić prasę na szczeblu centralnym i lokalnym. W zamian pojawiła się jednak alternatywa. Skutecznie posługująca się nowymi mediami sieć działających niezależnie od siebie sygnalistów i blogerów. Oni działają w najróżniejszych sferach, a ich liczba sukcesywnie rośnie. Najszybciej w regionie moskiewskim i krasnodarskim. To dotyczy takich sfer, jak edukacja, medycyna czy bezpieczeństwo. Niedawno głośno było o działalności tzw. ombudsmana policji Władimira Woroncowa, który nagłaśniał problemy swojej branży. Dużo dzieje się w edukacji i wśród personelu medycznego. Pojawili się też sygnaliści w państwowych korporacjach. Tak było w Aerofłocie, w którym jest stałe napięcie między pracownikami a kierownictwem firmy. Głośna była sprawa aktywisty Dmitrija Aleszkowskiego, który ujawnił na Twitterze informacje od pracowników Aerofłotu o zakazie używania w pracy urządzeń, którymi można rejestrować dźwięk i obraz. Zresztą niedawno podobne wymogi wprowadzono w wojsku.

Chodzi jak rozumiem o ograniczenie wypływu informacji. To po tym, jak w sieci pojawiły się zdjęcia z wojska Anatolija Czepigi, który brał udział w zamachu na Skripala. Rosja jest w lidze krajów, w których wszystko na zawsze jest tajne przez poufne, a czekista jest darzony niemal boskim kultem. Tymczasem sygnalistom udało się ustalić dane oficerów wywiadu wojskowego zaangażowanych w próbę zabójstwa Skripala. Czy to był moment, w którym władze zaczęły się ich obawiać?

Ta wieczna tajność miesza się w Rosji z kultem niechlujstwa, bezkarności i odpowiedzialności jedynie przed ojczyzną i Władimirem Putinem. Pracownik resortu siłowego robi, co chce. Jeśli do tego dołożymy niechlujstwo, łatwo o katastrofę. Siłowik może wszystko. Jest królem. Z drugiej strony dokumenty związane z ich działalnością, takie jak rachunki czy dane z paszportu – okazują się do zdobycia. Gdy sprawa zaczęła wychodzić na jaw, wszyscy zainteresowani brnęli w to niechlujstwo. Jak choćby ten słynny wywiad telewizyjny, w którym przekonywano, że obaj podejrzewani o próbę zabicia Skripala pojechali oglądać katedrę. Lepiej gdyby tego wywiadu w ogóle nie dawali. Po nim w Rosji od razu wszystko stało się jasne. To jest tak, jak z naszymi policjantami. Najpierw kogoś pobiją na ulicy, a później próbują przekonywać, że nic takiego nie miało miejsca i że to oni byli ofiarą.


Pozostało 58% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie