Gdańsk zdał egzamin, choć nie było gotowej recepty

autor: Bożena Ławnicka, Zofia Jóźwiak30.01.2019, 11:40; Aktualizacja: 30.01.2019, 12:44
Gdańszczanie żegnają swojego prezydenta

Gdańszczanie żegnają swojego prezydentaźródło: PAP
autor zdjęcia: Adam Warżawa

Magdalena Skorupka-Kaczmarek: Nie życzymy żadnemu samorządowi, by musiał planować logistykę na takie wydarzenie. Pracowaliśmy w pełnej mobilizacji, z sympatii dla prezydenta i by z Gdańska wszyscy mogli być dumni

Od ponad dwóch tygodni przyglądamy się, jak gdański magistrat radzi sobie w sytuacji niezwykle trudnej, kryzysowej. Bo nie tylko brakuje wieloletniego lidera, ale więcej – zdarzenia dotykające całą społeczność spowodowane są jego nagłym, tragicznym odejściem. W powszechnym przekonaniu współpracownicy Pawła Adamowicza poradzili sobie nad wyraz dobrze. Zadziałali sprawnie. Począwszy od tego, że mieszkańców nie odsuwano od wiadomości, na bieżąco przekazywano im informacje o stanie zdrowia prezydenta, a skończywszy na jego godnym upamiętnieniu. Każdy, kto chciał, mógł się z włodarzem pożegnać, wziąć darmową flagę miejską, skorzystać w dniach pogrzebu z bezpłatnej komunikacji miejskiej. Dla tych, co zmarzli, zostały podstawione autobusy, w których można było się ogrzać. W dniu pogrzebu na oficjalnym profilu miasta na Facebooku była transmisja pogrzebu wraz z tłumaczeniem jej na język migowy.

To jeszcze nie wszystko. Urząd Miasta w pierwszych godzinach po morderstwie narzucił ton, jak o tym wydarzeniu rozmawiać. Nawoływano do powstrzymania się od mowy nienawiści, agresji, od ocen i szukania winnych. Zastępca Pawła Adamowicza Piotr Kowalczuk spotkał się z matką zabójcy, prosił, by jego rodziny nie napiętnować. Miasto zaoferowało im pomoc psychologiczną. Ten gest wiceprezydenta zyskał powszechne uznanie i był szeroko komentowany w mediach. Tak jak inne działania podejmowane przez gdańskich urzędników. – Wzruszające było to, że osobom, które przyjechały pożegnać się z prezydentem, spontanicznie pomagali gdańszczanie, np. rozdając gorącą herbatę czekającym przed Europejskim Centrum Solidarności – mówi uczestniczący w tych uroczystościach Włodzimierz Tutaj, rzecznik prasowy częstochowskiego magistratu. – Widać też było, że ludzie w Gdańsku autentycznie przeżyli śmierć swego prezydenta. To dobrze odrobiona lekcja z solidarności w ramach wspólnoty samorządowej – dodaje.

W powszechnym przekonaniu w trudnej, dramatycznej sytuacji gdański magistrat zdał egzamin. Jak się dochodzi do takiego profesjonalizmu? Decydująca jest wieloletnia współpraca, procedury, szkolenia?

To byłoby zbyt proste. To, jak w tych dniach pracowaliśmy, przede wszystkim było wynikiem naszej więzi z prezydentem Pawłem Adamowiczem i sympatii dla niego. Oczywiście jesteśmy wszyscy jako urzędnicy przeszkoleni z reagowania w różnych sytuacjach, mamy procedury. Staramy się też dochodzić do perfekcji przez kontakty, spotkania z przedstawicielami innych jednostek miasta. Mamy również doświadczenie w organizacji wielkich, ważnych wydarzeń. Ale zwykle znacznie wcześniej się do nich przygotowywaliśmy. I miały też inny charakter. W tym przypadku to było nasze poczucie – nie chciałabym, żeby to zabrzmiało górnolotnie, ale tak było – że musimy się wszyscy zmobilizować i nie patrzymy na zegarek. Wszyscy się trochę ścigaliśmy z czasem, by ta uroczystość pożegnania wyszła godnie. Na tym nam najbardziej zależało.


Pozostało jeszcze 66% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie