Hanna Gronkiewicz-Waltz sama prosiła o ochronę w piśmie do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego. Resort nie chce oficjalnie potwierdzić, czy ochrona policji została ustanowiona ani w jakim zakresie. Przyznaje, że po otrzymaniu korespondencji minister osobiście spotkał się z Hanną Gronkiewicz-Waltz. „Ze względu na charakter sprawy nie będziemy informować o szczegółach dotyczących tej rozmowy. Zakres wykonywanych czynności ochronnych oraz formy i metody są informacjami niejawnymi. Funkcjonariusze zawsze podejmują i będą podejmowali działania adekwatne do konkretnej sytuacji” – odpowiedział nam wydział prasowy resortu.

O komentarz poprosiliśmy także byłą prezydent. – Nie mogę udzielać szczegółowych informacji – ucina. Wody w usta nabiera także policja. – Jeśli chodzi o zgłoszenia konkretnych osób, ewentualne czynności operacyjne w postaci ochrony i pomocy pokrzywdzonemu i świadkowi są co do zasady niejawne – mówi podkom. Robert Opas z Komendy Głównej Policji (KGP). Nieoficjalnie ustaliliśmy, że powodem prośby był incydent z 14 stycznia, a więc dnia śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Była prezydent przebywała na dyżurze w pokoju nauczycielskim na Uniwersytecie Warszawskim. Pojawił się u niej mężczyzna, który miał zachowywać się dość agresywnie. Interweniowała policja. Jak słyszymy od kilku niezależnych źródeł, nie był to pierwszy raz, gdy mężczyzna odwiedzał Gronkiewicz-Waltz na terenie uniwersytetu. Z kolei w lutym rządząca Warszawą w latach 2006–2018 polityk ma się udać do jednego z miast powiatowych na proces, który wytoczyła internaucie za nienawistne sformułowania pod jej adresem. – Trudno sobie wyobrazić, by w takiej sytuacji pani prezydent miała udać się tam jedynie z adwokatem – tłumaczy jeden z naszych rozmówców.

Hanna Gronkiewicz-Waltz to kolejny samorządowiec, który obawia się o swoje bezpieczeństwo. Ochronę policji uzyskał już prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz. Tamtejsza policja uznała, że groźby kierowane pod jego adresem były na tyle realne, że należy oddelegować funkcjonariuszy do jego ochrony. W ubiegłym tygodniu policjanci z wydziału do walki z cyberprzestępczością zatrzymali 24-letniego mieszkańca Olsztyna, który w internetowych wpisach chwalił zabójcę Adamowicza i wskazywał, że „następny będzie Grzymowicz”.

Podobna sytuacja spotkała Wadima Tyszkiewicza. Na ulicy ktoś namalował napis „Tyszkiewicz, ty będziesz następny”. – Dostałem telefon z policji z prośbą o złożenie zawiadomienia o ściganie autora tego napisu. Zamierzam to zrobić – zapowiada prezydent Nowej Soli. – Uświadomiliśmy sobie, że wykonywany przez nas zawód samorządowca jest zawodem podwyższonego ryzyka. Wystarczy, że podejmę decyzję o eksmisji jakiegoś zwyrodnialca, który terroryzuje sąsiadów. Wówczas staję się dla niego wrogiem. Pamiętam sytuację, jak kiedyś gonił mnie mężczyzna z maczetą w ręku. Udało mi się go namierzyć, ale potem odwiedziła mnie jego matka i wybłagała, bym odpuścił – wspomina Tyszkiewicz.

Prokuratura Krajowa nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie, ile aktualnie prowadzi spraw w związku z groźbami pod adresem samorządowców. Takich statystyk nie prowadzi też policja.

– Mogę jedynie potwierdzić, że policjanci odnotowali zwiększoną liczbę tego typu zdarzeń, przy czym publikacje medialne też niewątpliwie mają na to wpływ – mówi podkom. Opas. O reagowanie m.in. na groźby karalne umieszczane w internecie apeluje też Ministerstwo Cyfryzacji. W tym celu funkcjonuje strona internetowa Dyzurnet.pl, za pośrednictwem której można takie zdarzenia zgłosić, także anonimowo.

Jak podaje resort, w 2018 r. do zespołu Dyzurnet.pl trafiło 13,2 tys. zgłoszeń. Najwięcej, bo 10,8 tys., dotyczyło treści potencjalnie przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci. Kolejne 209 zgłoszeń miało w tle rasizm i ksenofobię, a 1647 – uwodzenie dzieci, propagowanie aktywności pedofilskiej, szantaże na tle seksualnym (patostreamy) albo treści wulgarne i obraźliwe.

„Zespół Dyzurnet.pl otrzymał kilkadziesiąt zgłoszeń związanych z aktualną sytuacją (związaną z zabójstwem Adamowicza czy nastawieniem do WOŚP – red.). Jeśli informacja dotyczy zagrożenia życia lub zdrowia, sprawa w trybie pilnym przekazywana jest do KGP” – zapewnia resort cyfryzacji.