Adamowicz urodził się w Gdańsku i całe życie był związany z tym miastem. Jego rodzina miała wileński rodowód. Jako prezydent zawsze podkreślał długą tradycję różnorodności swojego miasta. „Chciałbym, aby mówiąc: jestem gdańszczaninem, jo jem z Gduńska, Ich bin ein Danziger, I am from Gdańsk, każdy z nas mógł odczuwać ten szczególny rodzaj dumy, płynący z przynależności do dziedzictwa kulturowego tego wyjątkowego miasta” – pisał w swojej książce „Gdańsk jako wyzwanie”.

W wyborach samorządowych w listopadzie zeszłego roku pokonał kandydata PiS Kacpra Płażyńskiego oraz syna legendy Solidarności Jarosława Wałęsę, którego wspólnie z Nowoczesną wystawiła Platforma Obywatelska.

Adamowicz zawiesił swoje członkostwo w PO w 2015 r. w związku z nieprawidłowościami w oświadczeniu majątkowym. Pomimo tego zdecydował się startować ponownie w wyborach na prezydenta Gdańska jako kandydat założonego przez siebie stowarzyszenia Wszystko dla Gdańska. PO poparła go w drugiej turze, gdy mierzył się z kandydatem PiS.

W samorządzie Adamowicz działał od 1990 r. Sam podkreślał, że polityką zajął się przypadkiem. Jak wspominał, jego matka przed pierwszymi wyborami samorządowymi w 1990 r., wynosząc śmieci, spotkała przed blokiem sąsiadki, które oznajmiły, że zgłosiły jej syna jako kandydata na radnego. W ten sposób chciały, by kontynuował swoją działalność z czasów opozycji solidarnościowej. Adamowicz zajmował się kolportażem pism podziemnych od czasów liceum. W 1988 r., już w okresie studiów, stanął na czele strajku okupacyjnego studentów. W wolnej Polsce planował kontynuowanie kariery w Katedrze Historii Państwa i Prawa Polski na Uniwersytecie Gdańskim.

W swoich pierwszych wyborach uzyskał mandat radnego Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”. W kolejnej kadencji został wybrany do gdańskiej rady z list Unii Wolności. W 1998 r. kandydował z list AWS. Po wyborach radni zdecydowali o powierzeniu mu fotela prezydenta miasta. Nieprzerwanie zasiadał w nim przez kolejne 20 lat, odnosząc zwycięstwo już w bezpośrednich wyborach. W 2001 r. organizował struktury PO na Pomorzu. Od tamtej pory był też kandydatem tego ugrupowania na prezydenta Gdańska, do czasu wyborów w ostatnim roku, gdy zdecydował się na samodzielny start, co było postrzegane przez niektórych jako rozbijanie szeregów opozycji.

Nieprawidłowości w jego oświadczeniu majątkowym – powód rozstania z Platformą – dotyczyły okresu od 2009 do 2012 r.. Adamowicz usłyszał zarzuty w tej sprawie w 2015 r. Rok później sąd rejonowy umorzył warunkowo postępowanie prokuratury w tej sprawie, ale wskutek apelacji prokuratora sąd okręgowy zdecydował o skierowaniu sprawy do ponownego rozpatrzenia. Cieniem na jego politycznej karierze kładł się również incydent, do którego doszło w czasie spotkania z Adamem Michnikiem w 2017 r. Adamowicz popchnął wówczas działacza Młodzieży Wszechpolskiej i nazwał go „faszystą”. Za to sąd nieprawomocnie skazał go na grzywnę w wysokości 2,5 tys. zł. Sąd wyższej instancji jednak postępowanie umorzył ze względu na znikomą społeczną szkodliwość czynu. Adamowicz skarżył się też na mowę nienawiści używaną przez Młodzież Wszechpolską pod jego adresem. Organizacja ta wystawiła „akt politycznego zgonu” jemu i innym prezydentom miast, którzy podpisali w 2017 r. oświadczenie o współpracy w zakresie przyjmowania migrantów. Przed kilkoma dniami gdańska prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie. Pomimo tego Adamowicz zapowiadał kolejne kroki prawne.