Wokół gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy już teraz rysuje się kilka wątków, które muszą zostać wyjaśnione, jeśli podobnej tragedii chcemy uniknąć w przyszłości.
Kto odpowiada za bezpieczeństwo podczas imprez takich jak WOŚP?
Prawo nie pozostawia wątpliwości: za bezpieczeństwo odpowiada organizator. To na nim spoczywa obowiązek zapewnienia służb porządkowych, najczęściej w postaci wynajętej firmy ochroniarskiej. W przypadku gdańskiego finału WOŚP była to agencja ochrony Tajfun. Jej pełnomocnik Łukasz Isenko tłumaczył wczoraj, że pracownicy – ok. 50 osób – skoncentrowali się na zabezpieczeniu publiczności, a nie ochronie osobistej osób na scenie, co ma „zupełnie inną specyfikę”. Potwierdził także, że prokuratura już rozpoczęła przesłuchania pracowników.
Jerzy Owsiak podkreślał otwarty charakter imprez Orkiestry. Według niego trudno „jednoznacznie” mówić o złym zabezpieczeniu wydarzenia w Gdańsku, bo uchronienie się przed człowiekiem, który ma złe zamiary, jest „piekielnie trudne”. – Na ten koncert mógł wejść każdy – mówił. – Trudno winić organizatorów. Każdy, kto wchodzi na imprezę, kto idzie na scenę, może mieć różną rolę. Mógł nawet wejść ktoś z dwumetrową szablą, by coś pokazać – zaznaczył Owsiak. Po wczorajszej konferencji prasowej pracownicy fundacji przyznawali jednak nieoficjalnie, że bezpieczeństwo nie było nigdy priorytetem tej imprezy. Wręcz przeciwnie, zawsze chodziło o to, by dostęp miał każdy. Co więcej, nie było nigdy odgórnych wytycznych z Warszawy dotyczących bezpieczeństwa. Jak usłyszeliśmy, poszczególne sztaby – niejednokrotnie w bardzo bliskiej współpracy z władzami miast – decydowały o tym same. Rozmówcy nie wykluczyli, że w przyszłych latach się to zmieni.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.