Putin wraca na front. Gry wojenne toczą się także w parlamencie Ukrainy

autor: Michał Potocki27.11.2018, 07:34; Aktualizacja: 27.11.2018, 08:14
Ukraina, Kijów

Nawet według prawa rosyjskiego blokada okrętów była nielegalnaźródło: ShutterStock

Najpierw atak rosyjskiego lotnictwa na pozycje rebeliantów i islamistów, którzy mieli użyć broni chemicznej przeciw cywilom w Aleppo i Idlibie. Chwilę później uderzenie na ukraińskie jednostki, które chciały wpłynąć na Morze Azowskie. Prezydent Rosji rozpoczął nową fazę wojen w Syrii i przeciw Ukrainie

Atak chemiczny i odpowiedź na niego mogą się stać pretekstem do spacyfikowania Idlibu, ostatniego rejonu, którego nie kontroluje Baszar al-Asad. Z kolei ostrzał na Morzu Czarnym to próba wymuszenia na społeczności międzynarodowej i Ukrainie, by uznały, że Cieśnina Kerczeńska to de facto wewnętrzne wody Rosji. Oba konflikty i ich logika mogą mieć poważne konsekwencje dla Zachodu.

Otwarcie nowego frontu w Syrii oznacza ryzyko kolejnego kryzysu migracyjnego. Według ośrodka analitycznego Brookings Institution z rejonu Idlibu po rozpoczęciu walk w kierunku granicy z Turcją może ruszyć nawet 800 tys. osób (już dziś w tym kraju przebywa 3,5 mln Syryjczyków). Jak mówił w ubiegłym tygodniu w rozmowie z DGP przedstawiciel rządu tureckie go İnanç Söğüt, Ankara nie zamknie granicy dla uchodźców. Równocześnie nie jest jasne, jakie będzie jej stanowisko wobec ich dalszego marszu w kierunku granic UE.

W tym sensie działania rosyjskie w Syrii wyglądają nie tylko jak podyktowana względami humanitarnymi odpowiedź na atak z użyciem chloru (sami rebelianci przekonują, że wbrew temu, co twierdzi Kreml, nie mają ani pocisków artyleryjskich z chlorem, ani broni, która mogłaby razić Aleppo). Koincydencja wydarzeń w Syrii i na Morzu Azowskim równie dobrze może być elementem presji na Zachód i argumentem, który osłabi naciski na Moskwę w związku z próbą przejęcia kontroli nad akwenem wokół Krymu.

Status Morza Azowskiego reguluje umowa z 2003 r. Mimo to od końca marca jednostki FSB blokują ruch ukraińskich okrętów do portów w Mariupolu, Berdiańsku i Geniczesku. Mówił o tym DGP Izet Hdanow, zastępca przedstawiciela Petra Poroszenki ds. Krymu. Kreml od dawna próbuje przyzwyczajać świat do tego, że oprócz Krymu zaanektował również Morze Azowskie. Oddanie strzałów w Cieśninie Kerczeńskiej ma ten komunikat wzmocnić.


Pozostało 70% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie