statystyki

Dlaczego na świecie giną dziennikarze?

autor: Mariusz Janik27.10.2018, 20:00
Koło się zamyka, bo w czasach szumu informacyjnego „zaginięcie” jakiegokolwiek dziennikarza – a tym bardziej wolnego strzelca czy blogera – błyskawicznie tonie w zalewie innych informacji, reklamy czy rozrywki.

Koło się zamyka, bo w czasach szumu informacyjnego „zaginięcie” jakiegokolwiek dziennikarza – a tym bardziej wolnego strzelca czy blogera – błyskawicznie tonie w zalewie innych informacji, reklamy czy rozrywki.źródło: ShutterStock

Makabryczne morderstwo Dżamala Chaszukdżiego w saudyjskim konsulacie w Istambule to symboliczny finał kampanii promocyjnej „reform w Arabii Saudyjskiej”. I choć jego losem przejęło się pół świata, to najważniejsze nam umyka – takie historie są na porządku dziennym, po prostu rzadko ich ofiarą pada ktoś ze świecznika

P aździernik to w Istambule wciąż sezon turystyczny, choć niebo coraz częściej staje się grafitowe i padają chłodne jesienne deszcze. Nie inaczej było we wtorek, 2 października, gdy Dżamal Chaszukdżi wszedł do budynku saudyjskiego konsulatu w odległej od centrum, willowej dzielnicy miasta. Chwilę wcześniej pożegnał się z partnerką Hatice Çengiz, 36-letnią doktorantką z jednej z miejscowych uczelni. Szedł po dokumenty, które miały poświadczyć jego rozwód w Arabii Saudyjskiej i umożliwić nowe małżeństwo. Kamery telewizji przemysłowej uchwyciły moment, kiedy wchodzi do konsulatu, mijając w drzwiach mężczyznę. Chaszukdżi zdawał się jeszcze zdawkowo go pozdrowić, zanim zniknął za drzwiami placówki. Na dobre.

To, co wydarzyło się później, pozostaje tajemnicą – i długo nią jeszcze będzie. Dziś mamy dwie narracje, które się uzupełniają, lecz w najważniejszych punktach – tych, które przesądzają o tym, jak zapamiętamy tamto dramatyczne popołudnie – diametralnie się różnią.

Komando z patologiem

Çengiz czekała przed konsulatem 12 godzin, wreszcie wezwała policję. Trudno zakładać, by przez cały czas nie spuszczała oczu z drzwi wiodących do placówki, ale żadna z kamer w okolicy nie zarejestrowała wyjścia Chaszukdżiego (choć pojawił się podobnie ubrany mężczyzna). Upłynęło kilka dni, zanim wieść o zniknięciu zaczęła krążyć po świecie – wtedy do gry wkroczył turecki prezydent Recep Tayyip Erdoğan.


Pozostało jeszcze 89% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie