statystyki

Stodolak: Potrzeba nam przywódców, którzy nie myślą o naszym szczęściu

autor: Sebastian Stodolak24.03.2018, 15:30
"Potrzeba nam przywódców, którzy nie myślą o naszym szczęściu".

"Potrzeba nam przywódców, którzy nie myślą o naszym szczęściu".źródło: ShutterStock

Trudno wyobrazić sobie, by współcześni przywódcy dobrowolnie zrezygnowali z uszczęśliwiania nas na siłę. Być może zatem – jeśli już czują tę przemożną potrzebę – powinniśmy spróbować, jako rzekomo suweren, związać ich z konsekwencjami ich pomysłów. Skoro np. chcą zakazywać handlu w niedzielę z dbałości o jej wyjątkowy charakter, można by od nich wymagać (najlepiej pod groźbą surowej kary finansowej), by w niedzielę z kolei oni sami powstrzymywali się od jakiejkolwiek formy politykowania i agitacji wyborczej. W mediach również.

Jeżeli coś może się nie udać, nie uda się na pewno – głosi jedno z najbardziej znanych praw Murphy’ego, które urodzeni pesymiści cytują przy okazji każdego nieszczęścia.

I jeśli nawet w codziennym życiu prawo to właściwie dość często się nie sprawdza, bo jednak wiele rzeczy się skazanych na porażkę nam się udaje, to istnieje taka dziedzina rzeczywistości, w której prawo Murphy’ego – będące przecież w zamierzeniu żartem! – obowiązuje niemal bezwzględnie. Chodzi o politykę opartą na dobrych intencjach, a przede wszystkim o politykę gospodarczą.

Za każdym niemal razem, gdy rząd wprowadza program mający polepszyć byt i uszczęśliwić obywateli, coś idzie nie tak. Czasami nawet tak bardzo nie tak, że byt marnieje, a szczęście zamienia się w płacz i zgrzytanie zębów. Wynika z tego radykalny postulat: potrzeba nam przywódców, którzy nie myślą o naszym szczęściu.

Lewicowa (nie)wrażliwość

Żeby to zrozumieć, spójrzmy, czym kierują się politycy. W znakomitej większości wykazują się tzw. lewicową wrażliwością na los zwykłych, a przede wszystkim biednych ludzi. Deklarują, że im na nich bardzo zależy i – jeśli ci tylko ich wybiorą – zrobią wszystko, by żyło się im lepiej i dostatniej, a nawet godnie i normalnie. Pod dokładnie tym hasłem (i kilkoma innymi) wygrało PiS. „Godność i normalność” zdaniem premiera Mateusza Morawieckiego przywrócił Polakom np. wprowadzony przez tę partię program 500+. Godność i normalność przywracać ma także zakaz handlu w niedziele. Skupmy się na nim.

Zdaniem inicjatorów ma chronić „szczególny charakter niedzieli”. Przed czym? Przed przymusem pracy. Piotr Ikonowicz (co prawda nie z PiS, ale w myśleniu o gospodarce mógłby tej partii patronować) twierdzi, że do tej pory „rynkowa dzicz zmuszała nas do pracy w niedzielę”. Od teraz zaś każdy Polak będzie mógł niedzielę, jak Pan Bóg przykazał, święcić. Albo (to wersja dla Ikonowicza) – jak Marks przykazał, wolny od wyzysku będzie mógł poświęcić się sztuce, spacerom, rodzinie itd. Dobre intencje plus jeden zakaz i świat staje się piękniejszy – prawda, jakie proste?


Pozostało jeszcze 88% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (6)

  • Bert(2018-03-24 18:18) Zgłoś naruszenie 87

    przywódców, co nie myśleli o szczęściu elektoratu , to panie dziennikarzu już mieliśmy. Przez dziesięciolecia, aż do 2015r.

    Odpowiedz
  • yorry(2018-03-25 11:16) Zgłoś naruszenie 76

    Tak jak przewidywałem: mój pierwszy komentarz został zablokowany, a tak więc spróbuję jeszcze raz. Pane Sebastianie z Pana artykułu wynika jedno: Trudno przeżyć z pensji dziennikarza gazety prawnej. Niech Pan przyzna, jaka korporocja Pana zatrudnia (money.pl?), bo lobbym korporacyjne w pańskich wywodach czuć z kilometra. Niestety Pan i Pana starszy brat bliżniak - Balcerowicz bardzo się pomyliliście co do neoliberalizjmu. I tak miał Pan więcej szczęści anizeli Pana starszy brat bliźniak, gdyż też jeszcze w latach 80tych był religijnym wyznawcą gosporarki nakazowo-rozdzielczej. Jak bardzo obaj Panowie się pomylili widać już tylko gdy spojrzy się na obszary biedy, prekariatu (tzw.biedni pracujący) oraz wzrastających nierówności ekomicznych. Nie musi też Pan czekać na wymarzonych przywódców, który nie dbają o szczęście innych ludzi. Oni już tu są. To Soros i inny szefowie wielkich korporacji, którzy z chciwości nie cofną się przed żadną nędzą ludzką. Polecam Panu obejerzenie na kanale youtube występu amerykańskiej nastolatki w jakimś programie muzycznym, która utwór wykonuje dla umierającego na raka jelita grubego ojca. Mówi ona ze łzami, że choć lekarza dali mu tylko 5% szans na przeżycie, to on nadal musi pracować.

    Odpowiedz
  • Inspektor Pracy(2018-03-24 19:14) Zgłoś naruszenie 43

    Był taki -Donald Tusk! On myslał tylko o wlasnej dup....Tusk ogłosił :, ” Policji i wojsku nie można zmienić wieku emerytalnego w trakcie gry ,tak się nie godzi-- tylko dla nowo-wstępujących " a co zrobił z robotnikami pracującymi od 15 r życia zmuszając do 52 lat pracy nie licząc nadgodzin i pracy w tych szkodliwych. I wszystko to w sytuacji :Kogo lekarz nie dopuści na zajmowanym stanowisku (np ze starości lub zdrowia ) do dalszej pracy można zwolnić bez wypowiedzenia z pracy (wyrok SN z 16 grudnia 1999r. sygn .akt I PKN 469/99 )”-- bez renty ani emerytury co już jest grozą- Czy lekarz Kopacz to rozumie?Okradziono tych ludzi bezczelnie w najPOdlejszy sposób,odebrano Im zapracowana radość starszego wieku a o tym że Oni po fakcie pracy mieli wiedzieć ,że jest to przejściowe i wstecznie się Ich okradnie sędzia przeczytał w gwiazdach. (tylko w 2014r bezrobocie spadło ale wg GUS wśród 60 latków wzrosło aż o 8%). Stworzyli w Polsce POlski Obóz Pracy....Uważam ze to są przestępcy -w dosłownym znaczeniu --potem nastali Ci z troska -rozdali 500 zl na dziedziaki czesto zamoznym rodzinom aby Ci starzy na nie robili.

    Odpowiedz
  • ???(2018-03-24 19:35) Zgłoś naruszenie 38

    A jakby napisać: Potrzeba dziecku rodziców, którzy nie myślą o jego szczęściu - gdzie tu sens. Wielu autorów artykułów Gazety Prawnej, z powodu nienawiści do obecnie rządzących, coraz częściej uprawia filozofię.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Kpiarz (2018-03-25 11:47) Zgłoś naruszenie 20

    W handlu wielkopowierzchniowym zatrudnionych jest nie więcej niż 3% pracujących. Do sklepu idą ci co chcą coś kupić, obowiązku nie ma. Zakupo uzależnionych jest nie więcej niż 1% społeczeństwa. W pilnej potrzebie kupi się potrzebny towar w małym sklepie. Reasumując - to żadne uszczęśliwianie społeczeństwa lecz zachcianka aby sobie społeczeństwem dla zabawy pomanipulować.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie