Wcześniej w środę Jaki, który stoi na czele komisji weryfikacyjnej, komentując pismo RPO dotyczące skarg na standardy przesłuchań przed komisją, powiedział, że Bodnar powinien podać się do dymisji, a jego wystąpienie jest "absolutną kompromitacją". Jaki zarzucał Bodnarowi, że zamiast bronić wyrzucanych na bruk lokatorów, broni "handlarzy roszczeń".

Chodzi o pismo, które RPO skierował do Jakiego 29 września. Bodnar podkreślił w swoim wystąpieniu, że do jego biura wpływają skargi od osób wzywanych w różnym charakterze na rozprawy komisji weryfikacyjnej. "Przedmiotem tych skarg są przede wszystkim zarzuty dotyczące niedochowywania przez organ prowadzący postępowanie standardów przesłuchiwania osób wzywanych na posiedzenia komisji weryfikacyjnej" - wskazał.

"Rolą rzecznika jest bronić obywateli przed nadużyciami władzy - czy są to lokatorzy, czy są to urzędnicy, czy są to więźniowie. Każdy może składać skargę do Biura RPO. Rolą rzecznika jest analizować te skargi, a następnie przedkładać odpowiednie wystąpienia organom władzy publicznej" - powiedział Bodnar na konferencji prasowej.

Odnosząc się do krytyki Jakiego, Bodnar powiedział: "Usłyszałem argumenty, które nie do końca są merytoryczne, które powiedziałbym: wręcz są obraźliwe. Nazywanie mnie obrońcą handlarzy roszczeń jest czymś zupełnie nieadekwatnym i nieproporcjonalnym".

Podkreślił, że nie jest politykiem i nie ma zamiaru startować w żadnych wyborach. "Rzecznik jest po to niezależny i po to jest niezawisły w swoich sądach, aby mógł spokojnie wykonywać swoją pracę. Oczywiście może być krytykowany (...), ale to powinien być zawsze spór merytoryczny, a nie polityczny" - powiedział Bodnar.