statystyki

Birma. Żywe legendy tracą niewinność

autor: Mariusz Janik22.09.2017, 07:07; Aktualizacja: 22.09.2017, 10:46
Birma

Gdy w ostatni wtorek Aung San Suu Kyi – legendarna liderka birmańskiej opozycji, a obecnie premier – weszła do budynku birmańskiego parlamentu, drogę zastąpił jej dziennikarz BBC. – Czy stała się pani apologetką czystek etnicznych? – zapytał. Ta nawet nie odwróciła w jego stronę głowy.źródło: ShutterStock

W Birmie trwają etniczne czystki wymierzone w muzułmanów z ludu Rohingya. I coraz częściej słychać głosy wzywające do odebrania Aung San Suu Kyi Pokojowej Nagrody Nobla.

Gdy w ostatni wtorek Aung San Suu Kyi – legendarna liderka birmańskiej opozycji, a obecnie premier – weszła do budynku birmańskiego parlamentu, drogę zastąpił jej dziennikarz BBC. – Czy stała się pani apologetką czystek etnicznych? – zapytał. Ta nawet nie odwróciła w jego stronę głowy.

Kilka minut później Aung San Suu Kyi przedstawiła deputowanym – i światu – swoje polityczne credo. – Od dwóch tygodni nie są prowadzone żadne operacje „oczyszczające”. Głęboko współczuję wszystkim, którzy cierpią wskutek konfliktu, państwo chce znaleźć stabilne rozwiązanie dla wszystkich zamieszkujących je wspólnot – dowodziła. Ani słowa o przemocy wobec ludu Rohingya, o jaką świat oskarża birmańską armię. 400-tysięczna rzesza uchodźców, która runęła przez granicę do sąsiedniego Bangladeszu? Przecież większość Rohingya zdecydowała się pozostać w kraju, więc nie jest tak źle. A ci, którzy uciekli, będą mogli wrócić, o ile przejdą procedurę weryfikacyjną. A tak w ogóle, to rząd zapewnia mieszkańcom regionu usługi zdrowotne i edukacyjne oraz infrastrukturę.

„Albo Aung San Suu Kyi jest kompletnie oderwana od realiów, albo z własnej woli przymyka oko na to, co wyprawia armia” – komentował Jonah Fisher, ten sam reporter, który próbował wejść jej w drogę w birmańskim parlamencie we wtorek rano.

Wygląda na to, że czar Aung San Suu Kyi prysł. Co nie znaczy, że należy robić z niej zwolenniczkę czystek etnicznych. Najprawdopodobniej dokonała ona wyboru pomiędzy mniejszym a większym złem – przynajmniej we własnym mniemaniu.

Podzielić nie znaczy oddać

„Odważnie stawiła czoła juncie, która rządziła jej krajem; występowała przeciw temu, jak strasznie traktowani są mieszkańcy jej ojczyzny; trzykrotnie umieszczona w areszcie domowym, w sumie spędziła w nim 15 lat; niestrudzenie próbowała stworzyć demokratyczny rząd i zagwarantować wolności swoim rodakom; stawała w obronie praw człowieka, co doceniono, nagradzając ją Pokojową Nagrodą Nobla” – te frazy otwierają jej popularną minibiografię „Birmańska bojowniczka o wolność”. Ale bliźniacze zdania można znaleźć w książce „Lady i paw. Życie Aung San Suu Kyi” Petera Pophama czy „Birmańska wiosna. Aung San Suu Kyi i nowe starcie o duszę narodu” Reny Pederson. Na tej samej wizji oparł biograficzny film „The Lady” znany francuski reżyser Luc Besson.


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (1)

  • Kpina(2017-09-22 15:16) Zgłoś naruszenie 10

    Gdyby w białym kraju doszło do czystek na żółtych i czarnych to już cały świat by interweniował zbrojnie.A tutaj żółci robią co chcą i świat milczy.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie