statystyki

Nikt nikogo nie pyta o metrykę

autor: Michał Potocki, Zbigniew Parafianowicz10.08.2017, 07:55; Aktualizacja: 10.08.2017, 08:35
8-letni Cwi Nussbaum transportowany z Hotelu Polskiego do Bergen-Belsen

8-letni Cwi Nussbaum transportowany z Hotelu Polskiego do Bergen-Belsenźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Po tym, gdy państwa południowoamerykańskie zakwestionowały legalność paszportów, które docierały do okupowanej Polski, placówka RP w Bernie i polski rząd w Londynie walczyły o ich ponowne uznanie.

Maj 1943 r. Dogasa powstanie w getcie. Wkrótce Warszawa zostanie ogłoszona przez niemieckich okupantów miastem „judenrein”, odżydzonym. W rzeczywistości poza obracaną w pył dzielnicą wciąż będzie się ukrywać około 30 tys. Żydów. Łowieni przez Niemców, narażeni na donosy szmalcowników Żydzi desperacko szukają szansy na przeżycie.

W tym czasie do Polski wciąż docierają ze Szwajcarii latynoamerykańskie paszporty, które załatwiała siatka kierowana przez grupę dyplomatów z polskim posłem w Bernie Aleksandrem Ładosiem na czele i szefa jednej z ortodoksyjnych organizacji żydowskich Israela Chaima Eissa. Przytłaczająca większość ich posiadaczy od dawna nie żyje. Wkrótce dokumenty, przejęte przez Gestapo, najpewniej na poczcie przy Zamenhofa, trafiają do drugiego obiegu. Jedna z tez zakłada, że gestapowcy postanawiają na nich zarobić. Inna – że chcą wywabić z kryjówek pozostałych przy życiu Żydów.

Grunt, że najpierw w Hotelu Royal przy Chmielnej, a potem w Hotelu Polskim przy Długiej powstaje coś w rodzaju eksterytorialnej placówki, gdzie za bycie Żydem nie obowiązuje automatyczna kara śmierci. Za odpowiednią sumę pieniędzy można tam podszyć się pod osobę, na którą w Szwajcarii wystawiono paszport Paragwaju bądź innego państwa latynoamerykańskiego. Po krótkim okresie internowania Żydzi udający obywateli tych krajów mieliby trafić do okupowanej Francji do obozu dla internowanych w Vittel lub do niemieckiego Bergen-Belsen.

Afera Hotelu Polskiego należy do najlepiej opisanych i udokumentowanych epizodów akcji paszportowej. Na potrzeby tego tekstu korzystaliśmy m.in. z książek Agnieszki Haskiej „»Jestem Żydem, chcę wejść«. Hotel Polski w Warszawie, 1943” i Abrahama Shulmana „The Case of Hotel Polski. An Account of One of the Most Enigmatic Episodes of World War II”, a także wspomnień Żydów, którzy przeszli przez Długą 29. Z tych ostatnich przebija się obraz makabrycznego dylematu. Zgłosić się po paszport, co wiązałoby się z daniem wiary Niemcom, czy w skrajnie niesprzyjających warunkach liczyć na wejście Armii Czerwonej ze świadomością, że front sowiecko-niemiecki stoi dopiero pod Charkowem.


Pozostało jeszcze 70% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie