statystyki

Ivanka Trump - kobieta, która robi politykę za swojego ojca

autor: Eliza Sarnacka-Mahoney11.06.2017, 19:30
Ivanka łamie konstytucję, jeśli mimo swojej finansowej pozycji na rynku wypowiada się w kwestiach związanych z podatkami, handlem i regulacjami dotyczącymi Wall Street

Ivanka łamie konstytucję, jeśli mimo swojej finansowej pozycji na rynku wypowiada się w kwestiach związanych z podatkami, handlem i regulacjami dotyczącymi Wall Streetźródło: ShutterStock

Główny doradca. Lojalny i wierny zausznik. Obrońca i tłumacz. Córka Donalda Trumpa. Ivanka Trump – wiceprezes firmy Trump Organization, właścicielka linii ubrań i dodatków dla kobiet oraz członek zarządu eksluzywnego związku 100 Women in Hedge Funds – od kilku tygodni może się przedstawiać jako główny doradca w Białym Domu. Choć krytycy jej ojca twierdzą, że tak naprawdę to stała się wiceprezydentem.

Choć nepotyzm przeżerał politykę w USA, o wiele częściej, niż sami Amerykanie chcieliby to przyznać, jedynym przypadkiem, do którego można by przyrównać „karierę” Ivanki, była rola odgrywana przez córkę prezydenta Franklina Delano Roosevelta. Anna Boettiger była członkiem delegacji na konferencję jałtańską w 1945 r., a gdy pod koniec urzędowania nasilała się choroba jej ojca (cierpiał albo na polio, albo na zespół Guillaina-Barrégo), praktycznie przejęła rządy.

Kampania prezydencka

Fakt, że Ivanka ruszyła za ojcem do Białego Domu, nie jest szczególnie zaskakujący. O takim scenariuszu mówiło się już w czasie kampanii Trumpa, ale nie było jasne, czy zabierze do Waszyngtonu wyłącznie ją, czy wszystkie dzieci z pierwszego małżeństwa. A więc także synów, 39-letniego Donalda Juniora i 33-letniego Erica, którzy – podobnie jak 35-letnia Ivanka – od lat pozostają partnerami w rodzinnym biznesie i angażowali się w kampanię ojca.

Obecność Ivanki podczas wieców traktowano na początku tak, jak traktuje się w tym miejscu wszystkich członków rodzin polityków: miły oku wyborcy element dekoracyjny, który ociepla wizerunek kandydata. W przypadku Donalda Trumpa, któremu towarzyszyła (i wciąż towarzyszy) opinia mizoginisty, atrakcyjna i elokwentna córka u boku była bardzo potrzebna. Sprawna bizneswoman, ale nade wszystko matka, która w czasie kampanii była w zaawansowanej ciąży z trzecim dzieckiem, stanowiła świetną przynętę na konserwatywnych wyborców. Była wystarczająco nowoczesna (pracuje), a przy tym nieustannie podkreślała znaczenie tradycyjnych wartości. Zgrabnie wyręczała przy tym stroniącą od mikrofonu Melanię Trump, obecną pierwszą damę, w przemówieniach na tematy dotyczące kobiet, np. urlopów macierzyńskich czy uelastyczniania czasu pracy dla matek. Wodząc za ojcem dumnymi oczami, wysyłała do wyborców przesłanie – Trump nadaje się na Ojca Narodu, skoro, mimo bogactwa i stylu życia, z którym przeciątny Amerykanin nie może się identyfikować, udało mu się wychować tak wrażliwą córkę.

Inna, popularna w czasie wyborów ocena roli Ivanki wiązała się z jej działalnością biznesową. Podkreślano, że „urodzeni deal-makerzy”, jak dumnie nazywa siebie klan Trumpów, z pewnością chcą ugrać, ile tylko się da na promowaniu rodziny w trakcie kampanii. Przecież po każdym wystąpieniu Ivanki jej sztab PR natychmiast słał w świat tweety, gdzie można kupić sukienkę czy buty, w których się pokazała, a nawet – czy i gdzie produkty te są dostępne w promocji. Wreszcie, dywagowali ci, których najbardziej ponosiła wyobraźnia, Trump i jego córka szykowali podczas kampanii grunt pod najnowszy projekt, jakim miało być uruchomienie platformy medialnej. Donald nie raz napomykał, że marzą mu się własne media i chętnie poszedłby w ślady Ruperta Murdocha, właściciela koncernu News Corporation. Ivanka bez wątpienia odgrywałaby w tym projekcie pierwszoplanową rolę, a kampania prezydencka stwarzała wymarzoną okazję do testowania społecznych nastrojów, preferencji i oczekiwań.

Gdy po porodzie Ivanka wróciła na wyborcze wiece, coś się jednak w jej relacji z ojcem zmieniło. Miejsce córki zajęła wierna, wręcz „ślepa”, zwolenniczka, która nie tylko wygładzała ojcowski wizerunek, lecz także zajadle go broniła, a nawet podjęła się roli interpretatora jego słów i myśli. Cierpliwie oraz bez emocji objaśniała w wywiadach, co tak naprawdę miał na myśli jej ojciec, obrażając mniejszości etniczne, grożąc konfliktem USA z resztą państw NATO, a nawet wtedy, gdy mówił, że chętnie by ją poderwał, gdyby tylko nie była jego córką. Jej reakcja na aferę po wypłynięciu taśm Trumpa z nagraniami wulgarnych i seksistowskich wypowiedzi o kobietach była wręcz nie do uwierzenia. O ile Melania przynajmniej usiłowała włożyć słowa męża w kontekst „gadek z męskiej szatni”, przyznając, że wprawiły ją one w złość i konsternację, Ivanka nie zdobyła się choćby na jedno słowo krytyki. Powtarzała – i do dziś powtarza, m.in. na kwietniowym forum ekonomicznym kobiet W20 w Berlinie – że ojciec jest obrońcą kobiet.

Trump odwdzięczał się córce za jej niezachwianą lojalność. Słał pod jej adresem więcej pochwał i podziękowań niż komukolwiek ze swego sztabu i głosił, że jako najmądrzejsza kobieta, jaką zna, powinna znaleźć się na nowym 10-dolarowym banknocie. Gdy przy okazji konwencji republikańskiej prezenter stacji Fox News Sean Hannity zapytał Trumpa, kogo ze swojego najbliższego otoczenia uważa za zausznika, ten bez wahania wymienił imię najstarszej córki.


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (5)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie