ZPP: Nowe prawo zniszczy sektor legalnych pożyczek, wzmocni mafię



Warszawa, 12.01.2017 (ISBnews) - Zaproponowane zmiany prawne będą miały negatywny wpływ na firmy reprezentujące cały sektor pożyczkowy - większość z tych firm będzie zmuszona do ograniczenia swojej działalności, a w dłuższej pespektywie do decyzji o wycofaniu się z rynku. To z kolei oznacza utratę pracy przez ok. 20 tys. osób oraz mniejsze wpływy do budżetu państwa. Nowe prawo uderzy także w ok. 1,5 mln pożyczkobiorców o najniższych dochodach, spychając ich do szarej strefy, uważają przedstawiciele Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP).

Eksperci (ZPP) dokonali próby oceny skutków przygotowanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości projektu nowelizacji ustawy Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw z dnia 7 grudnia 2016 roku, publikując tzw. Białą Księgę pn. "Wpływ nowych propozycji Ministerstwa Sprawiedliwości na rynek pożyczek konsumenckich. Analiza zmian z perspektywy przedsiębiorców oraz klientów".

"Projekt oceniamy negatywnie. W założeniu miał on służyć przeciwdziałaniu tzw. 'lichwie', co jest inicjatywą ze wszech miar słuszną, ale w praktyce uderza w sektor firm pożyczkowych, a w konsekwencji w samych pożyczkobiorców. Jeśli wejdzie w życie, istnieje duża obawa, że Polacy zostaną pozbawieni źródeł legalnego finansowania. Część z nich nie będzie miała wyjścia i zdecyduje się na pożyczanie pieniędzy od przedstawicieli grup przestępczych" - powiedział prezes ZPP Cezary Kaźmierczak, cytowany w komunikacie.

Podkreślił, że zmiany prawa wpłyną negatywnie na sektor legalnie działających podmiotów pożyczkowych, pomimo tego, że ich funkcjonowanie zostało szczegółowo określone poprzez niedawną zmianę prawa z marca 2016 roku, powodując ograniczenie dostępności do legalnego pożyczania pieniędzy w źródłach objętych nadzorem m.in. Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Projektowana ustawa zakłada wejście w życie rygorystycznych limitów - całkowite koszty udzielenia świadczenia pieniężnego nie mogą, w myśl przepisów, przekroczyć równowartości odsetek maksymalnych i maksymalnych odsetek za opóźnienie. Koszty pozaodsetkowe mają być obniżone z 55% do 20%, a całkowita suma kosztów ma ulec drastycznemu obniżeniu aż o 25 pkt proc.

Według ZPP, po znowelizowaniu przepisów, popyt na pożyczki będzie w dalszym ciągu istniał, co wynika ze struktury ekonomicznej ludności Polski. Pożyczki udzielane przez firmy z sektora pozabankowego trafiają bowiem najczęściej do klientów "podwyższonego ryzyka", tj. takich, którzy nie mają szans na zaciągniecie zobowiązania z banku. Jedyna różnica polegać będzie na tym, że zamiast do legalnie działających firm, monitorowanych przez UOKiK, duża część ludzi będzie zmuszona udać się do lombardu i zastawiać cenne przedmioty za ułamek wartości, ewentualnie korzystać z "usług" nie tyle podmiotów z szarej strefy, co grup przestępczych.

"Dokona się zatem pewna reminiscencja lat 90., gdy w mniejszych miasteczkach częstym źródłem zewnętrznego finansowania były osoby ze świata przestępczego, skłonne do naruszania zdrowia i życia ludzi, którzy spóźniali się z płatnością" - wskazuje ZPP.

Z usług firm pożyczkowych korzysta 1,5 mln Polaków, a samych podmiotów jest na rynku kilkadziesiąt. Wszystkie te podmioty podlegają określonym ścisłym regulacjom prawnym, m.in. w zakresie maksymalnej wysokości opłat. Firmy pożyczkowe zatrudniają łącznie ok. 20 tys. osób i współpracują z około 10 tys. osób m.in. z sieci agencyjno-brokerskich. Odprowadzają do budżetu ok. 1 mld zł rocznie z tytułu płaconych podatków.

Według ZPP, proponowane zmiany w prawie będą miały znaczący wpływ na codzienne życie Polaków, ograniczając im dostęp do legalnych pożyczek. Jak podkreślił wiceprezes ZPP Marcin Nowacki, proponowane zmiany w prawie będą miały znaczący wpływ przede wszystkim na codzienne życie Polaków, ograniczając im dostęp do legalnych pożyczek.

"Ograniczenie oferty przez firmy pożyczkowe oznacza konieczność podwyższenia minimalnego progu dochodów. Szacuje się, że dostęp do finansowania zewnętrznego dla osób zarabiających poniżej 2 tys. zł miesięcznie może spaść nawet o ok. 83%. Oznacza to znaczny wzrost kwoty miesięcznych zarobków przeciętnego klienta firm pożyczkowych - o ile aktualnie jest nim człowiek będzie to już osoba zarabiająca powyżej 3 tys. zł" - czytamy dalej.

Oferta sektora pozabankowego, poprzez brak możliwości finansowego skompensowania wyższego ryzyka ponoszonego przy udzielaniu pożyczek, będzie zatem kierowana do innej grupy klientów. W rezultacie osoby najniżej uposażone, bez historii kredytowej, pozostaną de facto pozbawione legalnych źródeł finansowania, podano także.

Eksperci z ZPP podkreślają, że samą intencję walki z "lichwą", czyli z pożyczkami udzielanymi przede wszystkim osobom prywatnym przez osoby prywatne, często na granicy prawa, z potwierdzonym notarialnie zabezpieczeniem, np. w postaci nieruchomości, której wartość jest niewspółmiernie wyższa od pożyczonej kwoty, należy ocenić pozytywnie.

"Działania pozwalające na skuteczne ukrócenie procederu wyłudzania majątku są bardzo potrzebne. Ale prawo, które ma jednocześnie 'osłabić' firmy legalnie działające na rynku, które podlegają konkretnym regulacjom, wcale temu nie służy" - powiedział Kaźmierczak.

Eksperci z ZPP rekomendują, by projekt nowego prawa w obecnym kształcie został odrzucony. Według nich, podstawowym celem państwa powinno być monitorowanie legalnie działającego rynku, a nie wprowadzanie dodatkowych restrykcji. Łatwiej jest sprawować kontrolę nad zarejestrowanymi podmiotami objętymi nadzorem UOKiK, niż ścigać grupy przestępcze zajmujące się udzielaniem lichwiarskich pożyczek.

W ich ocenie, należy skupić się na konsekwentnym ściganiu nielegalnych źródeł finansowania oraz egzekwowaniu obowiązującego prawa przez wszystkie zarejestrowane firmy z sektora - narzędzia ku temu zostały wprowadzone m.in. poprzez ustawę z marca 2016 roku i trzeba je wykorzystać.

(ISBnews)