statystyki

Lewestam: Pułapki meakulpy

autor: Karolina Lewestam30.12.2016, 07:09; Aktualizacja: 30.12.2016, 07:28

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Kilka miesięcy temu brytyjska piosenkarka Lily Allen odwiedziła tak zwaną dżunglę w Calais. Dziś już zasadniczo nieistniejąca, wówczas dżungla była miejscem, które mieszkającym w fatalnych warunkach uchodźcom i migrantom oferowało nadzieję na wykrzywiony uśmiech losu. Niektórym z nich bowiem udawało się dostać do jadących do UK ciężarówek, które wiozły ich ku lepszemu życiu – życiu, które podobno przysługuje tylko i wyłącznie szczęśliwym mieszkańcom Wysp Brytyjskich.

Jak donosi YouTube, wierny świadek wydarzeń wszelkich, Lily Allen, mieszkanka londyńskiego Notting Hill, gdzie komórka na szczotki kosztuje więcej niż zamek w Łomnicy, rozmawiała w dżungli z trzynastoletnim afgańskim chłopcem. Podczas rozmowy, poruszona głęboko nieszczęściem chłopaka, który wielokrotnie narażał życie, próbując dostać się z Francji do Anglii, Allen tonęła we łzach. Nic nowego pod słońcem – każdy z nas, ludzi wyposażonych w jako tako funkcjonującą korę czołową, pewnie mocno by zapłakał, gdyby go tak wyjąć z czeluści kanapy i postawić przed cierpiącym chłopcem w  Calais. Łzy wobec cierpienia są równie ludzkie jak przeciwstawne kciuki; nie są przecież od nich wolni mieszkańcy salonów Notting Hill. Ale ciekawe było co innego; to, co Allen przez swoje łzy powiedziała – a powiedziała „Przepraszam w imieniu swojego kraju. Przepraszam, że tyle przez nas przeszedłeś”.

Nie: „Pomogę ci”. Nie: „Pomyślmy, co zrobić, by nie było już dżungli”. Nie: „Hej, to okropne, naprawdę straszna sytuacja, ogromnie współczuję”. Pierwszą reakcją dziewczyny, która zresztą nie jest typową wydmuszkową celebrytką, ale myślącą młodą kobietą, było poczucie winy. Nie jej winy osobistej, ale winy zbiorowej, historycznej, wielkiej winy wielkiego zachodniego kraju, bo potem Allen uściśla: Zbombardowaliśmy Afganistan, wsadziliśmy cię w łapy Talibów, a teraz narażamy (my, Wielka Brytania) twoje życie, gdy musisz skakać na ciężarówki.

O celebrytce w dżungli fajnie mówić, bo jest cokolwiek malownicza. Ale Allen ze swym poczuciem winy jest o tyle ciekawa, że jest mocno typowa. Jej automatyzm winy jest bowiem jedynie emanacją pewnego klimatu intelektualnego od wielu lat dominującego na zachodniej lewicy. Wedle jego przykazań Zachód ponosi za świat odpowiedzialność absolutną – wszelkie niedole tego świata są bowiem, pośrednio lub bezpośrednio, jego, Zachodu, dziełem. Jego grzechem pierworodnym była agresywna kolonizacja, najpierw faktyczna, potem ekonomiczna i kulturowa – wszystkie one pozwoliły się nam, niesprawiedliwie i drapieżnie, bogacić kosztem reszty globu. I w ten sposób właśnie to my stworzyliśmy biedę krajów Trzeciego Świata, to my byliśmy autorami ich uzależnienia od nas, to my stworzyliśmy nierówność władzy i siły, która po wieki będzie ustawiać innych na pozycji petenta i to my, uosobiony przywilej, jesteśmy za ich niedolę w pełni odpowiedzialni. To nasze interwencje na Bliskim Wschodzie przygnały afgańskiego chłopca do dżungli. To my jesteśmy winni jego nieszczęść – nie w sposób prosty, nie bezpośredni, ale poprzez całą historię geopolitycznej chciwości, paternalizmu i szaleńczego tupetu białego człowieka, który myśli, że świat jest jego pudłem z zabawkami i skarbonką.


Pozostało jeszcze 55% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (1)

  • Pan Murzyński Filipiński(2017-01-01 23:01) Zgłoś naruszenie 00

    Muszę przyznać, że dzięki temu tekstowi zdołałem pojąć, jak w istocie Europejskość definiuje UE i kim w związku z tym powinienem się czuć. W tej definicji za kolonializm i wojny z nim związane winni są Europejczycy. Nie ma potrzeby definiowania czy byli to Francuzi, Niemcy, czy Polacy, liczy się Europejskość. To czy akurat w tym okresie istniał jakiś twór państwowy będący emanacją narodowych ambicji tej części europejczyków, nie ma większego znaczenia, gdyż budując Zjednoczoną Europę musimy wziąć za to część współodpowiedzialności, nawet wtedy gdy nasz kraj był quasi-kolonią, a My byliśmy nazywani Irokezami. Podobnie jest z ideami endeckimi, są złe, bo doprowadziły do wojny. Kogo interesuje, że nacjonalizm ma różne oblicza? Zresztą muszę przyznać, że ten który potrafił przechować idę własnej odrębności narodowej i potrzebę odbudowania utraconego państwa, z tej perspektywy wydaje się być złem samym w sobie. Przestaje mnie zatem dziwić nasza "współodpowiedzialność" za zbrodnie II Wojny Światowej, pozostaje jeszcze dopisać współodpowiedzialność za sowieckie łagry. W umyśle obywatela UE ma pozostać tylko francuska elegancja, niemiecki porządek, holenderskie tulipany, włoska pizza i "polskie obozy śmierci". Jedno wiem, moja pewność, że chcę być Europejczykiem topnieje szybciej niż lodowce polarne latem. Zdecydowanie lepiej czuję się jako europejczyk.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie