Systemowe reformy mamy już za sobą. Teraz trzeba się zająć ich dopracowaniem i odbiurokratyzowaniem kraju.
Publikacja: 30 sierpnia 2011, 03:00 Aktualizacja: 30 sierpnia 2011, 08:48
Edukacja, służba zdrowia, finanse publiczne i upraszczanie przepisów – zdaniem ekspertów z Rady Monitorującej „DGP” te dziedziny przyszły rząd powinien zacząć porządkować w pierwszej kolejności. Najważniejsze: zlikwidować bariery, które powodują złe funkcjonowanie państwa.
Polska ma ogromne rezerwy, których uwolnienie spowodowałoby przyspieszenie wzrostu gospodarczego. Uproszczenie przepisów dla przedsiębiorców, a więc likwidacja barier utrudniających im działanie, spowodowałoby, że w ciągu 10 lat nasz PKB zwiększyłby się o dodatkowe 14 proc. Czyli w tym roku zamiast prognozowanego wzrostu PKB o 3,8 proc. moglibyśmy liczyć na 5,2 proc. Dostrzega to prof. Krzysztof Rybiński, rektor Wyższej Szkoły Informatyczno-Ekonomicznej w Warszawie.
– Zgłosił się ostatnio do mnie przedsiębiorca, który działa na rynku od ponad 20 lat. W 1991 r. na pozwolenie na budowę fabryki czekał pół roku, teraz – gdy zamierza postawić kolejną – po 18 miesiącach nie ma odpowiedzi – opowiada Rybiński. I to nie jest tak, iż na to pozwolenie czeka jedynie ten przedsiębiorca. Razem z nim kilkaset osób, które w tej fabryce znalazłyby pracę, kooperanci gotowi zwiększyć zamówienia i obroty. – Na jedną decyzję urzędnika czeka cała gospodarka – kwituje ekonomista.
Poprawa sytuacji mogłaby nastąpić szybko, bo uproszczenie prawa budowlanego nie wymaga powoływania komisji Przyjazne Państwo czy długich uzgodnień międzyresortowych.
Agnieszka Chłoń-Domińczak, była wiceminister pracy i polityki społecznej, dodaje, że wyzwaniem rządu będzie zorganizowanie wypłat emerytur zgromadzonych w OFE. Ruszą one w 2014 r. Jako drugie zadanie wskazuje konieczność zwiększenia aktywności polityki społecznej, które spowodowałoby, że osobom bezrobotnym będzie się opłacało szukać pracy, a nie pobierać świadczenia. – Dotyczy to głównie absolwentów, którzy trafiają na zasiłek tuż po szkole i są podatni na patologie – mówi.
Prof. Elżbieta Mączyńska-Ziemacka, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, na pierwszy plan wysuwa przeprowadzenie zmian w systemie opieki zdrowotnej, infrastruktury i edukacji. – Samo wprowadzenie elektronicznego systemu rejestracji spowoduje, że zniknie znaczna część szarej strefy – uważa. Przypomina, że wprowadzenie obowiązku stosowania kas fiskalnych przez lekarzy i prawników nie spowodowało zwiększenia wpływów budżetowych, bo nie powiązano tego z ulgami za świadczenia medyczne. Obywatel nie żąda od lekarza faktury, bo nie jest mu ona do niczego potrzebna. – Gdyby część wydatków na zdrowie mógł odliczyć, system zacząłby działać – dodaje.
Uzdrowienia wymaga też infrastruktura, bo wszystko planuje się tam osobno. Konieczny jest centralny nadzór nad inwestycjami drogowymi i kolejowymi. Tylko wtedy system transportu zacznie działać sprawnie. Obecnie jest on w stanie upadku.
– Polska nie potrzebuje już w zasadzie wielkich systemowych reform. Z wyjątkiem rolnictwa mamy je już za sobą. Teraz najważniejsze jest dokładne ich wykończenie – mówi prof. Stanisława Golinowska z Instytutu Zdrowia Publicznego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.
To brak takich działań powoduje, że reformy nie odnoszą spodziewanego skutku. Przykładem tego są reformy emerytalna i edukacji. W pierwszej milionom emerytów nie zagwarantowano odpowiedniej stopy zastąpienia. Pojawiła się więc wizja wielkich grup emerytów z bardzo niskimi, głodowymi świadczeniami. W efekcie znaczna część z nich chce dziś wrócić do ZUS, czyli podważa cały sens reformy.
Z kolei w przypadku reformy edukacji za zmianami strukturalnymi – najpierw wprowadzeniu gimnazjów, potem obniżeniu wieku szkolnego – nie poszły inwestycje w kadrę nauczycielską czy infrastrukturę. Dlatego dziś większość obywateli opowiada się za zlikwidowaniem gimnazjów, a rodzice sześciolatków zebrali ponad 350 tys. podpisów pod petycją wstrzymującą zmiany.
Rada Monitorująca "DGP"
Prof. Stanisława Golinowska: Niedokończone reformy sprawiają, że państwo funkcjonuje źle, a społeczeństwo sprzeciwia się im, czyli odnoszą one odwrotny skutek.
Prof. Elżbieta Mączyńska-Ziemacka: W Polsce należy stworzyć przejrzysty system podatkowy. Obecne niespójne przepisy powodują, że następuje proces gnicia prawa.
Agnieszka Chłoń-Domińczak: System edukacji powinien być tworzony razem z pracodawcami. Wtedy absolwenci łatwiej wchodziliby na rynek pracy.
Prof. Krzysztof Rybiński: Urzędy muszą przyspieszyć wydawanie decyzji. Aby poprawić sytuację nie potrzeba czasu i ogromnych pieniędzy.
1: taka jest prawda z IP: 79.186.114.* (2011-08-30 08:32)
precz z łapami od biurokracji bo to ludzie mianowani przez PO... bo bedziecie mieli do czynienia z zemstą Tuska
2: mm z IP: 83.24.71.* (2011-08-31 10:48)
Panie Krzysztofie! Co tam budowa fabryki. U nas zarejestrowanie się w gminie jako osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą to droga przez mękę. Ludzie zamiast koncentrować się na pracy to zajmują się lataniem po urzędach. Coś co powinno się załatwiać od ręki trwa miesiącami.
Niestety, trudno w to uwierzyć, ale komuna z niektórych miejsc jeszcze nie zniknęła (urzędy, służba zdrowia, kolej ...). I chyba jeszcze długo nie zniknie. Tutaj potrzeba rewolucji, musi się cały ten system chyba zawalić, żeby ludzie chodzili głodni. Chyba tylko wtedy coś ma szansę się zmienić. Na razie skutki są takie, że ludzie są tak biedni, że nie stać ich na dzieci, więc dzieci nie mają, tylko sobie tak wegetują bojąc się jutrzejszego dnia, bo przyszłość jest niepewna.

Tomasz Jodłowiec, Kamil Glik i Michał Kucharczyk nie zagrają w mistrzostwach Europy w Polsce i na Ukrainie. Selekcjoner Franciszek Smuda zredukował listę powołanych piłkarzy do 23 nazwisk.