statystyki

Szahaj: Nacjonalizm a turbokapitalizm

autor: Andrzej Szahaj02.09.2016, 08:48; Aktualizacja: 02.09.2016, 08:48
Andrzej Szahaj, profesor zwyczajny Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, historyk myśli społecznej i filozof polityki

Andrzej Szahaj, profesor zwyczajny Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, historyk myśli społecznej i filozof politykiźródło: Dziennik Gazeta Prawna

W mediach pojawiło się sporo głosów wyrażających zaniepokojenie narastającą falą nacjonalizmu w Europie (i w innych rejonach świata). Są one z pewnością uzasadnione, bo jak mówi historia, od nacjonalizmu do kłopotów (m.in. wojen) droga niedaleka. Dobrze byłoby jednak, abyśmy od tej dosyć banalnej konstatacji przechodzili szybko do prób wyjaśnienia przyczyn wzrastającej popularności narracji nacjonalistycznej. Z tym są już jednak wyraźne kłopoty. Spróbujmy zatem te lukę trochę zapełnić, pamiętając, że przyczyny popularności nacjonalizmu są wielorakie i te wskazane poniżej z pewnością nie wyczerpują ich rejestru.

Reklama


Nie będzie niczym odkrywczym, jeśli zauważymy, że nacjonalizm jest formą dowartościowania pewnej postaci wspólnoty, a mianowicie wspólnoty narodowej. Nietrudno zatem zinterpretować jego rosnącą popularność jako wyraz tęsknoty do poczucia wspólnotowości jako takiego. Można się zastanawiać, jakie są jej źródła. Nie brak takich, którzy szukaliby ich w jakiejś wizji natury ludzkiej, np. prezentowanej przez Arystotelesa, który uznał, że człowiek jest z natury zoon politikon, czyli zwierzęciem gromadnym (wspólnotowym). Znaleźliby się i tacy, którzy szukaliby odpowiedzi w naszych genach, przekonując nas, że wszystko wynika z naszej biologicznej natury, w której odbija się cecha wspólna dla całego świata zwierząt, a mianowicie genetycznie uwarunkowana tendencja do życia stadnego (Nie czynił tego Arystoteles, który stadność ludzi wywodził z pewnej normatywnej wizji dobrego życia, a nie z faktów biologicznych. Podzielał on ją zresztą ze wszystkimi starożytnymi Grekami, dla których być człowiekiem to żyć we wspólnocie. Poza nią mogą istnieć jedynie idiotes, czyli byty choć biologicznie ludzkie, to jednak społecznie już pozaludzkie, bliskie zwierzętom).

Nie brak jednak i takich, którzy uznając spory o naturę ludzką za nierozstrzygalne (mamy za dużo jej koncepcji i nie wiemy, która jest trafna, bo brak nam niezależnego kryterium, które mogłoby to rozstrzygnąć), do których sam się zaliczam, zadowalają się obserwacjami o charakterze socjologicznym i psychologicznym. A te pokazują, że dla większości ludzi ważnym elementem definiowania swojego życia jako udanego jest zakorzenienie go w jakiejś wspólnocie. Dla części wystarczy, aby była to wspólnota o charakterze lokalnym, jak rodzina czy ród, ewentualnie grupa sąsiedzka, dla innych to za mało i poszukują wspólnoty większej, jak naród czy ewentualnie grupa wyznaniowa.


Pozostało jeszcze 62% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Reklama