statystyki

Rosjanie wracają do domu. Swoje cele w Syrii już osiągnęli

autor: Jakub Kapiszewski16.03.2016, 07:43; Aktualizacja: 16.03.2016, 07:49
Rosjanie nie wycofują swoich wszystkich sił. W Syrii pozostanie prawdopodobnie kilka samolotów

Rosjanie nie wycofują swoich wszystkich sił. W Syrii pozostanie prawdopodobnie kilka samolotówźródło: PAP
autor zdjęcia: RUSSIAN DEFENCE MINISTRY HANDOUT

Przyszłość zależy od rozmów pokojowych w Genewie między przedstawicielami Baszara al-Asada z opozycją.

Władimir Putin wydał rozkaz powrotu lotników do Rosji równie niespodziewanie, jak we wrześniu nakazał im wylot do Syrii. Kreml nie musi już jednak dłużej łożyć na utrzymanie syryjskiego kontyngentu, bowiem Rosjanie osiągnęli na Bliskim Wschodzie prawdopodobnie wszystko, co sobie założyli. Dzięki interwencji zajęli pozycję kluczowego rozgrywającego w Syrii – w końcu do zawieszenia broni, obowiązującego od 27 lutego, doszło tylko dzięki temu, że Waszyngton dogadał się z Moskwą. Dzięki nalotom Kreml nie tylko pomógł utrzymać się przy władzy swojemu sojusznikowi Baszarowi al-Asadowi, ale też zapewnił mu miejsce w powojennym ładzie politycznym.

Rosjanie nie wycofują jednak wszystkich swoich sił. Przewodniczący Komitetu Rady Federacji do spraw obronności i bezpieczeństwa Wiktor Ozerow zapowiedział, że na miejscu pozostanie ok. 800 żołnierzy. Ich zadaniem będzie ochrona bazy morskiej w Tartusie i bazy lotniczej w Hmeimim. Na miejscu prawdopodobnie pozostanie też kilka samolotów, aby Rosjanie mogli kontynuować naloty – co zresztą zostało już zapowiedziane przez Kreml. Cała infrastruktura z pewnością będzie utrzymywana w stanie, który pozwoli na szybkie zwiększenie kontyngentu.

Ze strategicznego punktu widzenia ważniejsze jednak jest to, że na miejscu pozostanie bateria najnowocześniejszego systemu obrony przeciwlotniczej S-400, co zapowiedział szef administracji prezydenta Rosji Siergiej Iwanow. W praktyce oznacza to, że Rosjanie rozłożyli nad północną i zachodnią Syrią parasol ochronny, na naruszenie którego nikt się nie odważy. Z punktu widzenia Moskwy zabezpiecza to siły prezydenta al-Asada przed niespodziewanym atakiem z powietrza. A przecież wokół Syrii nie brakuje krajów niechętnych syryjskiemu przywódcy, które na służbie mają nowoczesne lotnictwo.

Teraz w rozwiązaniu konfliktu główną rolę ma odegrać dyplomacja. W Genewie trwa właśnie trzecia runda rozmów pokojowych, w której mediatorem jest specjalny wysłannik Organizacji Narodów Zjednoczonych Staffan de Mistura. Wspomaga go czwórka dyplomatów doświadczonych w prowadzeniu rozmów pokojowych, w tym Jan Egeland, weteran mediacji między Izraelem a Palestyńczykami.


Pozostało jeszcze 59% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • greg(2016-03-16 19:20) Zgłoś naruszenie 20

    Wracają dumni ze skutecznie wykonanej misji pokojowej. Bolą ich jedynie pięści i paluch od wciskania wyrzutni bomb z samolotów na miasta syryjskie, celem napędzenia uchodźców Europie...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie