statystyki

Urzędnik z Ostródy ma zapłacić ponad 45 tys. zł za błędną decyzję

03.03.2016, 12:19; Aktualizacja: 03.03.2016, 12:33
urzędnik

Na wniosek ostródzkiego starostwa procedurę odszkodowawczą wobec urzędnika wszczęła Prokuratura Okręgowa w Elblągu.źródło: ShutterStock

Urzędnik starostwa w Ostródzie ma zapłacić ponad 45 tys. zł odszkodowania za podjęcie decyzji niezgodnej z prawem. To jeden z pierwszych w Polsce przypadków zastosowania obowiązującej od 2011 r. ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych.

Reklama


Reklama


Na wniosek ostródzkiego starostwa procedurę odszkodowawczą wobec urzędnika wszczęła Prokuratura Okręgowa w Elblągu. Starostwo poniosło szkodę finansową na skutek zatwierdzenia przez niego projektu budowlanego i udzielenia pozwolenia na budowę domu jednorodzinnego, które były niezgodne z prawem.

Decyzję o pozwoleniu na budowę unieważnił w postępowaniu odwoławczym wojewoda warmińsko-mazurski. Z tego powodu inwestor, który musiał przerwać prace i dokonać rozbiórki, wytoczył powiatowi powództwo o zwrot poniesionych szkód. Sąd przyznał mu rację i nakazał powiatowi zapłatę ponad 95 tys. zł wraz z ustawowymi odsetkami.

Prokuratura przeprowadziła postępowanie wyjaśniające i po analizie dokumentów uznała, że naruszenie prawa w tej sprawie było "rażące", a winę za to ponosi konkretny urzędnik. Według prokuratury powinien zapłacić ponad 45 tys. zł, czyli dwunastokrotność swojego miesięcznego wynagrodzenia, ponieważ działał nieumyślnie. Gdyby wina była umyślna, to prokuratura zażądałaby od niego pełnej kwoty wypłaconej inwestorowi przez starostwo.

"Skierowaliśmy do tego urzędnika wezwanie na piśmie do dobrowolnego spełnienia świadczenia w wyznaczonym terminie. Jeżeli nie zapłaci, to prokuratura wytoczy przeciw niemu powództwo cywilne o taką kwotę" - powiedziała PAP rzeczniczka elbląskiej prokuratury Anita Kniga-Węzik. Jak dodała, jest to pierwsze tego typu postępowanie w tamtejszej prokuraturze.

Według starosty ostródzkiego Andrzeja Wiczkowskiego, do wydania błędnej decyzji budowlanej doszło w tym urzędzie jeszcze w poprzedniej kadencji samorządu. Dlatego po objęciu stanowiska zobowiązał wszystkich podległych pracowników do drobiazgowego przestrzegania procedur i ubezpieczenia się od odpowiedzialności cywilnej za błędne decyzje. Jak przyznał, wcześniej takich ubezpieczeń nie mieli, co oznacza, że ew. konsekwencje błędów musieliby pokrywać z własnej kieszeni.

Wiczkowski powiedział też, że musiał złożyć do prokuratury wniosek o wszczęcie postępowania wyjaśniającego, ponieważ w uzasadnieniu orzeczenia sądu - nakazującym wypłatę odszkodowania inwestorowi - winę za błędną decyzję przypisano konkretnemu urzędnikowi wydziału budownictwa w starostwie.

Jednak w ocenie starosty "ta sprawa nie jest do końca jednoznaczna", bo powiatowy urzędnik "został wprowadzony w błąd" przez osobę, która wcześniej na zlecenie urzędu gminy opracowała projekt decyzji o warunkach zabudowy. Z tego powodu właściciel działki uzyskał zezwolenie na budowę domu zbyt blisko ściany lasu.

"Na razie udało się nam odzyskać ok. 36 tys. zł od ubezpieczyciela osoby, która sporządziła projekt decyzji o warunkach zabudowy. Staramy się jednak o zwrot całej kwoty, którą musieliśmy wypłacić inwestorowi" - powiedział starosta.

Możliwość wyciągnięcia finansowych konsekwencji wobec urzędników wprowadziła Ustawa o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa, która weszła w życie 17 maja 2011 r. Miała ona przeciwdziałać niekompetencji i niefrasobliwości urzędników oraz podnieść jakość podejmowanych przez nich rozstrzygnięć administracyjnych.

W ocenie rzecznika Prokuratury Generalnej prokuratora Mateusza Martyniuka, jest to jednak martwy przepis, bo postępowanie prowadzone w prokuraturze w Elblągu jest jednym z nielicznych w skali kraju.

"Konstrukcja tych rozwiązań jest dosyć zawiła, więc w praktyce, jak mówią prokuratorzy i prawnicy, ciężko je stosować. Bardzo rzadko sięga się po ten przepis, bo jest niezbyt precyzyjny" - ocenił prokurator.

Reklama


Źródło:PAP

Reklama

  • SeaD(2016-03-03 14:32) Odpowiedz 4413

    Brawo. Nareszcie i oby w więcej

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • lolek(2016-03-03 14:48) Odpowiedz 3811

    oby tak dalej! Dość tej samowolki urzędasów!

  • ciekawskitom(2016-03-03 16:17) Odpowiedz 327

    Pewnie, urzędnik po pedagogice, naukach o rodzinie, europeistyce, politologii lub ekonomii gdzie KPA nie zna, prawa nie zna, ale pracuje po znajomości, córeczka radnego, kolega starosty, wójta itd. a ludzie po administracji, po prawie na bezrobociu, bo nie mają znajomości. Sprawdźcie jakie wykształcenie miał ów delikwent.

  • gexw(2016-03-03 22:45) Odpowiedz 161

    Cieszcie się, cieszcie....każdy kij ma dwa końce. Jak urzędas będzie miał widmo bankructwa za decyzję to nie tyle, że będzie decyzje podejmował sumiennie, tylko będzie starał się ich NIE PODEJMOWAĆ, lub nie podpadać ludziom którzy będą mieli dobrych prawników.....

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • R(2016-03-03 19:27) Odpowiedz 142

    urzednik przegral tylko dlatego ze wniosek byl skierowany przez starostwo. Niech zwykly obywatel wygra taki proces to mozna bedzie sie cieszyc.

  • jas(2016-03-03 16:50) Odpowiedz 1313

    Czytaj do konca - debilu Urzednik podjal decyzje na podstawie dokumentow - debilu

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • niutka(2016-03-03 23:42) Odpowiedz 81

    Czy ktoś zwrócił uwagę że to starostwo wytoczyło ciężkie działa, a nie szary obywatel? Dobrze że taki wyrok jest, ale jak znam życie, szery obywatel nie będzie miał w takiej sprawie siły przebicia.

  • Obywatel(2016-03-03 17:09) Odpowiedz 68

    Co to jest 12 krotność pensji przy łapòwce powiedzmy 1mln przy nieco grubszym wałku. Ot taki koszt uzyskania przychodu.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • seba(2016-03-03 21:09) Odpowiedz 411

    "Według prokuratury powinien zapłacić ponad 45 tys. zł, czyli dwunastokrotność swojego miesięcznego wynagrodzenia, ponieważ działał nieumyślnie." osz ***** 22.5 tys. na miesiąc ? o.O ochu**li ? powinien zapłacić 12 krotność miesięcznego wynagrodzenia wtedy by coś odczuł, a tak pewnie nawet nie poczuje bo już dość się nachapał ...

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • saetta(2016-03-04 23:09) Odpowiedz 40

    Sprawa została opisana dość nieporadnie a tytuł jest bombastyczny, choć tymczasem: 1. Na razie ten biedaczyna nic nie musi jeszcze płacić, bowiem jeśli nie dostosuje się do wezwania, to będzie proces cywilny i zobaczymy jak sąd rozpatrzy kwestię winy, zwłaszcza jeżeli błąd miał być spowodowany przez autora projektu decyzji WZ, 2. Jak to jest, że organ odwoławczy uchylił decyzję o pozwoleniu na budowę, a inwestor już w tym czasie budował? Na nieprawomocnej leciał czy może był jedyną stroną postępowania, ale kto, w takim razie skutecznie wniósł odwołanie? 3. Zaistniała relacja między wadą pozwolenia na budowę a wadą projektu decyzji WZ jest kluczowa, ale z artykułu nic na ten temat nie wynika. Śmiem przypuszczać, że stan faktyczny mógł w niniejszej sprawie wyglądać następująco: ktoś mógł sporządzić wadliwy projekt wuzetki, który przerodził się w decyzję o warunkach zabudowy będący następnie podstawą wydania pozwolenia na budowę. Następnie w trybie nieważności utrącono wuzetkę, co w świetle uchwały NSA I OPS 2/12 stało się powodem do stwierdzenia nieważności również pozwolenia na budowę ze skutkiem oczywiście ex tunc, czyli wstecznym. Efektem tego, przez pełen automatyzm wprowadzony tą uchwałą NSA można zostać obwinionym o wydanie decyzji z rażącym naruszeniem prawa (potencjalny skutek odszkodowawczy) z tego powodu, że rażące naruszenie prawa faktycznie było jedną lub dwie decyzje wcześniej, popełnione przez kogoś innego. Nietrudno wyobrazić sobie ciąg domina wadliwa w stopniu rażącym decyzja WZ, co skutkuje rażącą wadliwością pozwolenia na budowę, następnie rażącą wadliwością pozwolenia na użytkowanie, choć następuje to z przyczyn, których w dacie wydawania decyzji nie sposób było uwzględnić, bo kto mógł przypuszczać, że w przyszłości będzie stwierdzenie nieważności decyzji uprzedniej. Pozostaje mieć nadzieję, że sąd cywilny rozważy, kto istotnie ponosi winę. Ogólnie temat ciekawy, warty dogłębnego zbadania i opisania, gdyż jest kluczowy dla większości urzędników, zaś uchwała I OPS 2/12 może znacząco rozszerzyć krąg odpowiedzialnych osób, choć obiektywnie trudno będzie przypisać im winę.

  • pytalski(2016-03-04 18:32) Odpowiedz 10

    a mój komentarz gdzie? wyparował bo krytykowałem p osłow?

  • soni(2016-03-05 10:28) Odpowiedz 00

    to nie POmyłka, to łapówka

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama