statystyki

Nowa akwizycja: Marketing sieciowy pokaże ci, jak być bogatym i szczęśliwym

autor: Joanna Pasztelańska08.11.2015, 15:00
marketing

Czy droga do bogactwa naprawdę może być tak dziecinnie prosta?źródło: ShutterStock

Liderzy marketingu sieciowego to bardzo szczęśliwi ludzie. Pracują, kiedy chcą i ile chcą. Mogą pozwolić sobie na wakacje w Brazylii i działkę na Mazurach. I jeśli tylko zechcesz, zdradzą ci receptę na szczęście. Oczywiście ich szczęście.

reklama


reklama


Elegancka sala w jednym z biurowców w centrum Warszawy. Kilkoro gustownie ubranych bizneswoman i biznesmenów oraz kilkadziesiąt tłoczących się chętnych, żeby takimi biznesmenami zostać. Podekscytowane szepty, ponaglenia spóźnialskich i zajmowanie miejsc dla koleżanek i kolegów. Podniecenie niemal czuć w powietrzu. Są tacy, którzy czekają z kartkami w ręku, aby zapisać ten przepis na sukces i powodzenie. Są i nieco zagubieni, nie do końca pewni, po co właściwie tu przyszli. Zaciągnięci po pracy przez znajomych nieśmiało zerkają na wielki telebim oraz góry ciastek i ciasteczek ustawionych w rogach sali.

Łączy ich jedno. Pragną w końcu wejść do Sephory i kupić z marszu ten krem przeciwzmarszczkowy za 1200 zł, zafundować wnuczkom zakupy w Złotych Tarasach albo po prostu rzucić szefowi prosto w twarz: a teraz to mi to lotto!

Tu i teraz, w tej sali konferencyjnej mają dowiedzieć się, jak dzięki ukrytym talentom szybko zdobyć majątek i uwolnić się na zawsze od długów, kredytów i zaciągniętych pożyczek.

W MLM przy niewielkiej inwestycji każdy z nich może stworzyć biznes, który będzie przynosił nieograniczone dochody. Biznes, dzięki któremu zrealizują w końcu życiowe plany. Spełnią marzenia. Ale czy droga do bogactwa naprawdę może być tak dziecinnie prosta?

Odmienny stan sprzedawania

Zajmujący się MLM – multi-level marketingiem albo marketingiem sieciowym – protestują przeciwko łączeniu go sensu stricto z handlem bezpośrednim. A już stanowczo nie przyznają się do powiązań z akwizycją.

Ale chociaż pewne różnice są, w gruncie rzeczy chodzi o jedno i to samo. Aby nakłonić jak najwięcej osób do kupna danego produktu. W porównaniu z latami 90. i początkiem akwizycji w Polsce (w tym zdobywaniem rynku przez takie firmy jak Oriflame czy Amway) zmieniły się jedynie narzędzia pozyskiwania klientów.

– Dzisiaj marketingowiec (dawniej przedstawiciel handlowy) nie musi już biegać po osiedlu z perfumami czy środkami do czyszczenia toalet. Czasem wystarczy, że poleci markę jako jedyną słuszną nowej osobie, i zrobi to skutecznie. A sposób, w jaki to zrobi, jest niemal całkowicie dowolny – opowiada Katarzyna, która jak wielu innych próbowała szczęścia w MLM. – Nie jestem urodzonym akwizytorem, nie potrafię wciskać ludziom czegoś, co nie jest warte swojej ceny. Miałam też opory przed namawianiem do kupna swoich znajomych, bo bałam się, że ich do siebie zrażę. No i nie zdołałam się utrzymać z budowania tylko i wyłącznie podsieci współpracowników. Prawdopodobnie stąd moja porażka.


Pozostało jeszcze 79% treści
Aby zobaczyć cały artykuł, zaloguj się lub wykup dostęp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

reklama